recenzja filmu Zeszłej nocy

Zeszłej nocy – tyle płaczu o nic…

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby film Zeszłej nocy obejrzeć. Za Keirą Knightley nie przepadam, temat zdrady mocno oklepany, melodramaty już dawno mi się przejadły. A jednak, dojechałam do końca i nawet ….


byłam nieco poruszona. Może tylko dlatego, że zakończenie nie trąciło banałem?

Opis, który może zmylić:

Michael wyjeżdża w podróż służbową z atrakcyjną współpracowniczką, a jego żona spotyka swoją dawną miłość.

Zeszłej nocy – fabuła czyli ona i on zbierają złom:

Ona i on oraz jeszcze oni i wszyscy złom zbierają, czyli się kochają, ale zdradzają, tęsknią i kłamią w żywe oczy. Co tu więcej dodawać? W filmie Zeszłej nocy chwilami jest bardzo nierealistycznie. Dialogi zbyt śmiałe. Nie raz poczułam się zażenowana, bo wyprowadzająca z równowagi prostota jest wręcz paraliżująca. Efekt zamierzony? Całkiem możliwe, ale wierzyć mi się nie chce, że tak płytko mogą wyglądać relacje małżeńskie. Według mnie, jak już dochodzi do zdrady, musi być jakiś ukryty motyw. Zawsze. Chociaż jeden. Tutaj brak takowego, wręcz sztucznie się wydobywa z głębokiej niedorzeczności. Jedynym plusem fabuły jest napięcie, które generalnie trzyma widza do końca seansu.

Postacie płytkie jak mój sedes:

Płytkie, proste, niczym nie zachwycają. Wybija się jedynie postać Keiry, ponieważ posiada realistyczną i wielce prawdopodobną przeszłość. Ani to nieprzewidywalne, ani oryginalne. Przystojne, namiętne – owszem. Jeżeli ktoś takie lubi plus przepada za scenami łóżkowymi w stylu „rzucę cię i zerżnę we wszystkich możliwych pozycjach” to pewnie się spodoba.

Muzyczna bezpłciowość:

Nie powala, bo w mojej biblioteczce się nie znalazła ani dzwonkiem telefonicznym nie została. Nie pamiętam żadnego muzycznego motywu, co oznacza, że jest źle. A może w ogóle tej muzyki nie było? Zeszłej nocy to nie jest dobry film z dobrą muzyką.


Naciągane lajki za:

Trudno się doszukać, no ale….

1)Nietypowe zakończenie.
2)W miarę nietypowe rozwinięcie akcji.
3)Fabuła trzyma w napięciu (chociaż to jest takie napięcie niczym gumka w majtkach)

Nie lubię tego:

1)Płytkie postaci.
2)Płytko poprowadzony temat zdrady.
3)Brak muzyki? (No tak jakoś mi się wydaje).
4)Puste i żenujące dialogi.

Ocena końcowa: 3 –

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Po Twojej recenzji na pewno go nie obejrzę, szkoda czasu 😉

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.