Film The Duff [#ta brzydka i gruba]

The Duff [#ta brzydka i gruba] – a Ty jesteś duffem jak 90% społeczeństwa?

Niewielu twórców komedii było w stanie mnie rozbawić. Posiadam niezwykle osobliwe poczucie humoru, chwilami ocierające się o tandetę. Nic nie poradzę, że śmieszą mnie seksistowskie opowiastki z romansem w tle. The Duff [#ta brzydka i gruba] można zaliczyć do tych mniej…


poważnych produkcji, których twórcy ściągają z klasyków kina w stylu „American Pie”. I chwała im za to!

Nudziarski opis pełny spojlerów:

Bianka postanawia zmienić swoje życie, kiedy dowiaduje się, że jest wyśmiewana przez rówieśników. Aby tego dokonać, znosi wszelkie upokorzenia zarówno w szkole, jak i na portalach społecznościowych.

The Duff [#ta brzydka i gruba] – fabuła

Bla, bla bla… Do The Duff [#ta brzydka i gruba] podchodziłam bez entuzjazmu. Jak zwykle gdzieś z tyłu głowy przyświecała mi myśl, że mogę być rozczarować, jeżeli „się nastawię”. Jednak mój wewnętrzny głos aż krzyczał: „będzie dobrze”, chociaż opis nie wyglądał zachęcająco. Nudny jak flaki z olejem, nikt nawet nie próbował do niego spirytusu dolać. Więc i ja zachowałam się skromnie, obejrzałam bez kropli alkoholu. Przechodząc do rzeczy: należałoby opis nieco zmodyfikować i podkręcić, bo rzeczywiście w filmie The Duff [#ta brzydka i gruba] „się dzieje” i widać wielki potencjał!

„Bianka jest wyśmiewana przez rówieśników” – wypadałoby dodać, z jakiego powodu. Otóż jest przyjaciółką dwóch najpiękniejszych dziewczyn w szkole. Po czasie orientuje się, że służy za nieeleganckie „tło” w tej całej znajomości, tzn. jest swoistym mediatorem między przyjaciółkami, a ludźmi, którzy chcą się z psiapsiółami zaprzyjaźnić. Więcej spojlerować nie trzeba,tyle spokojnie wystarczy, żeby zachęcić potencjalnych widzów. Już nie będę mówiła, z jakiego powodu zostaje upokorzona, ale motyw wcale nie jest banalny.

Do The Duff [#ta brzydka i gruba] po prostu trzeba podejść z czystym umysłem, bez przekonania: „o matko chrystusowa, znowu to samo”. Twórcy zaskoczą was nie raz i nie raz się zaśmiejecie – tyle mogę obiecać.

Postacie – kobiety górą!

Powiem krótko: rozbrajają. W komediach romantycznych tego typu, nigdy nie śmieszyły mnie kobiety. Zazwyczaj stanowiły tło dla prześmiesznych postaci męskich. To one były tytułowym duffem.  Ale tak dobrej roli nie widziałam od lat. W „Duff” rządzą laski, więc drogie panie, wstyd nie obejrzeć. Oczywiście znajdą się bardzie i mniej irytujące bezmózgi, które świecą przeszczepami i płaskim tyłkiem na kilometr podczas akcji „slow motion”, ale chyba o to chodzi w szkolnych komediach, nie? Muszą znaleźć się wyraziste charaktery. Postacie, które pokochasz, znienawidzisz, wyśmiejesz, skrytykujesz itd.

Muzyka – pop znośnym bywa

Muzyka naprawdę przyjemna. Sporo pop’owych kawałków, które kompletnie mi nie przeszkadzały i dobrze budowały atmosferę. Co prawda lubię, jak typowo rockowe piosenki dają kopniaka takim produkcjom, ale naprawdę nie ma na co narzekać.


Łapki w górę za:

  • Zabawne bohaterki
  • Fabuła częściowo zaczerpnięta z przeszłości, ale podkręcona na maksa ciekawym pomysłem
  • Sporo momentów, w których szczerze można się pośmiać
  • Identyfikujesz się z bohaterami 😉 (tak, to nie żart, będziecie w stanie zrozumieć dopiero po seansie, ale oczywiście wszystko traktujcie z przymrużeniem oka)

Beznadziejne beznadzieje:

  • Nienaturalne, sztuczne laski – zbyt długie nogi, mocny makijaż w szkole, generalnie wiecie, o co chodzi, fuj…
  • Za mało fajnych facetów do „obejrzenia” – sztucznych lasek sporo, ale gdzie się podziały męskie klaty? 🙂

Ocena końcowa – 4-

Tak, wieczór z „Duff” będzie udany. Tylko nie zapomnijcie o chipsach i pizzy!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.