Bloodline, serial, serial Bloodline

Serial Bloodline, czyli jak przestałam być kozłem ofiarnym

Kiedy oglądałam serial Bloodline, przypomniała mi się jedna rzecz: kreowałam się kiedyś na ofiarę, a przez to moje życie wyglądało okropnie.


Bardzo wciągnął mnie serial Bloodline, w jeden weekend obejrzałam cały pierwszy sezon i połowę drugiego. Tylko zauważyłam w pewnym momencie, że czuję się bardzo źle, jestem wręcz zdołowana. Zniknęły wszystkie genialne pomysły, pojawił się tylko wewnętrzny krytyk, który mówił: „Nawet się nie staraj! Nie dasz rady! Nie nadajesz się!”. Przerwałam seans, chociaż łatwo mi to nie przyszło i zaczęłam się zastanawiać, skąd te wszystkie negatywne myśli i uczucia.

Serial Bloodline – jeden z bohaterów jest ofiarą

Serial opowiada o facecie, który po wielu latach wraca do domu i trafia w sam środek rodzinnej uroczystości. Jego matka i ojciec prowadzą hotel, rodzeństwo wiedzie  całkiem dobre i spokojne życie, on jednak zupełnie do tego towarzystwa nie pasuje, czuje się źle wśród samych „idealnych” ludzi. Okazało się, że w przeszłości popełnił błąd, którego sam sobie nie potrafił wybaczyć i przez to robił z siebie życiową ofiarę.


Przecież serial jest dobry, skąd negatywne uczucia?

Uświadomiłam sobie, że Danny bardzo przypomina mnie z przeszłości, robiłam z siebie identyczną ofiarę! Wiecie, jak ja się zachowywałam i co myślałam? Kiedy ludzie osiągali sukcesy, nie potrafiłam się razem z nimi cieszyć. Potrafiłam znaleźć 1000 powodów, żeby nie lubić ludzi, tylko dlatego, że czasem ktoś krzywo się na mnie spojrzał. Ciągle myślałam: „Życie mnie nienawidzi, daje mi z liścia w twarz, nigdy nic mi się nie uda, wszystko jest bez sensu. W przeszłości wydarzyło się tyle zła, już nigdy nie będzie lepiej. Zrobię wszystko, żeby inni cierpieli tak samo jak ja!”,

Wreszcie to poszło tak daleko, że z radością planowałam zemstę na KAŻDYM, kto tylko powiedział mi coś przykrego. Opisywałam moje plany w pamiętnikach, ale w pewnym momencie spojrzałam na to wszystko i powiedziałam STOP! Co ja w ogóle chcę osiągnąć? Co sobie wyobrażam? Przecież wewnętrznie wcale nie chcę nikogo krzywdzić, mam marzenia, które pragnę spełnić. Musiałam się opamiętać! Całe szczęście, że wtedy prowadziłam jednak ten pamiętnik i zapisywałam w nim wszystkie moje myśli. Doszłam do wniosku, że wcale nie chcę być ofiarą…
Natomiast przez serial Bloodline czułam się źle, bo przypomniał mi mój dawny sposób myślenia, od którego już się uwolniłam!

Co uświadomił mi serial?

Serial potwierdził tylko moje przemyślenia z przeszłości, które pozwoliły mi zmienić się na lepsze. Bycie ofiarą może doprowadzić do tego, że dotkliwie krzywdzisz innych, ale również siebie. Nigdy nie osiągniesz przez to żadnego celu! Sensem życia stanie się dla ciebie ZEMSTA, pozostałe marzenia zejdą na dalszy plan.


Kreowanie siebie na ofiarę zawsze nas wyniszcza. Dlatego właśnie ja sięgnęła po moją wewnętrzną siłę, wygoniłam wszystkie negatywne wizje, zaczęłam cieszyć się z sukcesów innych, wyrzuciłam paskudne zeszyty, gdzie zapisywałam moje plany zemsty, ale przede wszystkim przestałam szukać winnych. Nawet nie macie pojęcia, jak szybko świat się zmienił, a ja odnalazłam sens życia. Wcześniej nie mogłam tego zrobić, bo traciłam czas na użalanie się nad sobą!

Zatem serial warto obejrzeć, żeby przekonać się, co się może stać, kiedy przez cały czas robimy z siebie ofiarę… Niestety, nic dobrego nas wtedy nie spotka, a inni wcale się nie zlitują, tylko wbiją nam gwóźdź do trumny…

 

Pani Pies: Jak dobrze jest poczytać o czyimś życiowym bajzlu. Od razu mi lepiej! Idę się poopalać…. 

 

Tutaj znajdziesz moje pierwsze wrażenie na temat tej produkcji: Bloodline pierwsze wrażenie

 

Ocena końcowa: 5/6

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Niestety też kiedyś nie było u mnie tak pozytywnie jak teraz. Zawsze byłam realistką, ale raczej taką ciemnych okularach i przeważnie byłam na nie. Dobrze, że spotkałam takich ludzi, dzięki którym zmieniłam swoje postępowanie i trafiłam na dobre książki. Nie chciałabym być już taka jak kiedyś 🙂

  • Szkoda tracić czasu na zemsty i życie kogoś innego byle mu zaszkodzić. Trzeba się skupić na sobie i wchodzić na kolejne schody sukcesu 🙂 . Paradoksalnie najlepszą bronią jest nie zwracać uwagi i odciąć się od osób które nam podcinają skrzydła, tylko słabi ludzie chcą się mścić.

  • Iwona Nawrocka

    Serialu nie widziałam, więc może warto nadrobić zaległości 😉 Inna sprawa, że nie ma co patrzeć za siebie tylko trzeba patrzeć przed siebie, czerpać od tych ludzi, którzy pchają na wyżyny, a nie od tych, którzy ciągną w dół 😉 pozdrawiam

  • Serialu nie widziałam, ale racja, użalanie się nad sobą donikąd nas nie zaprowadzi. Skądś znam taką sytuację. Kiedyś byłam wzorem na to, jakim człowiekiem nie być. Potrzeba było jednak wstrząsu, aby to zrozumieć.

  • Znam to uczucie. Jeszcze jakieś 3 lata temu tak samo postępowałem. Co najśmieszniejsze, wydawało mi się to najbardziej logiczne i oczywiste ze wszystkich możliwych wyjść. A potem zderzenie dupy z glebą i trzeba było zacząć myśleć inaczej :”)

  • Ewa

    Zemsta potrafi poprawić samopoczucie na kilka chwil. Moim zdaniem najlepszą zemstą jest pokazanie drugiej osobie, że pomimo bólu potrafimy się podnieść, co prowadzi do konkluzji, iż użalanie się nad sobą donikąd nie prowadzi. Nie uważam, że to coś złego, wręcz przeciwnie – każdy potrzebuje czasem ponarzekać, ale na dłuższą metę nie wyjdzie z tego nic dobrego.

  • Nie wyobrażam sobie spędzić życia na planowaniu zemsty 😃

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.