Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

15 16 marca 2018

Recenzja – Zero no Tsukaima

Recenzja – Zero no Tsukaima
1 vote, 5.00 avg. rating (92% score)

W dzisiejszych czasach brakuje anime z tematyką fantasy, więc jeżeli lubicie zarówno fantasy, ecchi i romans w jednym to możliwe, że Zero no Tsukaima okaże się (tak jak w moim przypadku) waszym ulubionym anime.

Cała historia zaczyna się w szkole magii, gdzie uczęszcza Louise Valliere, która można powiedzieć nie najlepiej radzi sobie z magią, i to do tego stopnia, że została okrzyknięta klasowym „Zerem”. Okruszki jej spokojnego życia znikają jednak gdy cała jej klasa zaczyna przyzywać swoich chowańców. No i… Właśnie, lousie przyzywa człowieka. Właśnie, zwykłego młodzieńca zwanego Hiraga Saito z ziemi. Taki obrót wydarzeń wpływa na dalsze życie tej dwójki. Jednak nie myślcie sobie, że Saito został przyzwany do raju, wręcz przeciwnie… Musząc „służyć” swojemu mistrzowi musi stawiać czoło obowiązkami dziennymi. To co niekorzystnie wpływa na jego sytuacje to fakt, że w tym świecie ludzie dzielą się na szlachtę i służących. Szlachta może używać magii, i do niej należy Louise, a reszta, czyli np. Saito, mają mniejsze „prawa”.

No dobra, ale teraz coś o gatunku tego anime. Jak już wspomniałem na początku jest to anime z typu fantasy, ecchi i romansu, z elementami komedii. To po prostu doskonałe połączenie! Całe anime jest wprost „bajkowe”. Jego przyjemny klimat od razu rzuca się w oczy.

Postacie są oryginalne, i każda cechuje się inną cechą. Przykładowo: Louise, czyli nerwowa nastolatka, która momentami sama nie wie czego chce. Saito to zdecydowany, pewnie też nastolatek, który nawiasem mówiąc jest ulubieńcem wszystkich kobiet wokół, więc mamy do czynienia tutaj też z Haremem. I to właśnie nadaje popędu niektórym momentom fabuły.

Wątki (a jest ich wiele) zawsze zostają zakończonei dopięte na ostatni guzik. Historia jest naprawdę wciągająca. Jej zwroty akcji nieraz namieszają nam w głowie i wywołają mieszane uczucia. Wszystko niby trzyma się kupy, ale niektóre rozwiązania są dziwne. Czasami wkurzała mnie monotonność, no bo ile razy można zostać przyłapanym w łóżku z inną dziewczyną? Spoiler? Raczej nie… To tylko jedna z niewielu rzeczy, które mi się nie podobały.

Kreska trzyma poziom jak na rok, i jest ładna. Nie ukrywam, że przypadła mi do gustu. Nie jest to jakaś totalna nowość, ale światła są ładne. Postacie są ŚWIETNIE narysowane. Soundtrack każdemu zapadnie w pamięć. Mimo iż nie oglądałem tego anime do 4 miesięcy, to mogę sobie przypomnieć wszystkie podkłady jakie grały w tle przez ten cały czas. Opening jest świetny, i wielu fanów tej serii słysząc „Zero no Tsukaima” przypomina sobie właśnie go.

Tak więc czy „Zero no Tsukaima” jest warte obejrzenia? Zdecydowanie TAK! To jak taka jedna długa podróż, z której nie chcemy wracać, niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nawet tutaj jakoś anime to starczyło mi na 1 dzień oglądania mimo iż ma ono aż 4 sezony! Nie mniej jednak uważam, że anime to przypadnie każdemu do gustu. Moja ocena końcowa to 10/10 (KAŻDY MUSI ZOBACZYĆ)

About 

Related Articles