Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

18 16 marca 2018

Recenzja – Shakugan No Shana

Recenzja – Shakugan No Shana
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Co powiedzielibyście gdyby świat jaki widzicie okazał się dla was tylko 1/4 tego co możecie zobaczyć? Gdyby ludzie znikali jak gasnąca pochodnia, i nikt by tego nawet nie zaważył? Taki spojrzenie na świat rzuca nam Shakugan no Shana.
Historia zaczyna się w mieście Misaki, gdzie nasz protagonista Yuuji podczas zwykłej przechadzki po mieście ze znajomą wtapia się w naprawdę niezłe bagno. Wszystko dookoła robi się czerwone, a ludzie stają się nieruchomi jak posągi. Mało tego – nagle pojawia się potwór, który wysysa z nic nieświadomych ludzi energie życiową. Kiedy zdezorientowany chłopak już jest blisko śmierci pojawia się szkarłatnowłosa dziewczyna, która bez problemu radzi sobie z potworem ratując Yuujiego. Tak właśnie ich drogi zeszły się i jednocześnie nasz główny bohater dowiaduje się, że jest tak zwaną „pochodnią”. Co to oznacza? Ludzie, z których została wyssana energia życiowa umierają, ale w ich miejsce wskakują pochodnie, które zachowują się tak samo, mają te same wspomnienia i myślą, jak normalni ludzie. Jedyną różnicą jest to, że pochodnia gaśnie po jakimś czasie i nikt nawet tego nie zauważa.
No ale zaraz… Dlaczego nasz główny bohater widzi to czego nie widzą zwykli ludzie? Fakt, że jest pochodnią niczego nie zmienia – posiada on w sobie Reiji Maigo, które regeneruje siłę życiową.
Nie trudno jest się domyślić, że właśnie to będzie powodem zmiany życia bohatera. Dodatkowo na świecie poza ludźmi istnieją jeszcze dwie inne „rasy”. Pierwsza to Flame Haze, czyli strażnicy, do których należy Shana. Przed czym bronią ludzi? Przed drugą rasą – Tomogarami, czyli „potworami”, których jedynym celem życiowym jest jedzenie ludzkiej energii życiowej. Każda Flame Haze ma kontrakt z nazwaną przeze mnie „siłą wyższą”, jak na przykład Shana, która jest związana kontraktem z Bogiem zniszczenia. Mogą oni się wymieniać myślami, rozmawiać ze sobą itd.
Historia jest dość zrozumiała, ale momentami informacje są zbyt szybko podawane i ja osobiście czasami miałem problem ze zrozumieniem pewnych wymian zdań pomiędzy bohaterami. Shakugan no Shana posiada aż 3 sezony. Trudno jest wypowiedzieć się o wszystkich 3 jednocześnie. Może po dość oryginalnym i średnim sezonie pierwszym, drugi jest jeszcze bardziej przegadany i nużący momentami, to właśnie on pokazał mi, że z czasem będzie coraz lepiej…
Sezon 3 to po prostu ciągła akcja i nagła zmiana wszystkiego co odbywało się w sezonie pierwszym i drugim, oczywiście pozytywnie. Będziemy przez cały czas częstowani zwrotami akcji i ciągłymi walkami. Nie mówię tu już o trzecim sezonie, lecz o całości. Czasami będziemy mieli do czynienia z zwykłą akcją, momentami z romansem, ecchi, czy też dramatem. Shakugan No Shana to momentami takie typowe Romeo i Julia w moim odczuciu. Po jakimś czasie byłem tak zdezorientowany, że zacząłem się zastanawiać, która ze stron konfliktu jest tą, która broni świata, ale tego już bardziej nie rozwinę, by nie zepsuć wam zabawy.
To po prostu niewiarygodne jak bardzo przywiązałem się do bohaterów. Yuuji, który z początku jest zwykłą tytułową „gumką” z czasem jest coraz bardziej zdecydowany i zdeterminowany do tego stopnia, że jest w stanie poświęcić wszystko dla Shany. Ona zaś z początku wydaje się pustą i nieciekawą postacią, lecz to właśnie ona wpływa na wszystkie wydarzenia w anime. Z resztą postaci jest tylko lepiej.
Co musielibyście zobaczyć by uwierzyć mi na słowo, że występujące tam postacie poboczne to najlepsze, i najoryginalniejsze postacie jakie kiedykolwiek widziałem? Może blondynkę, która zamienia się w fioletowego niedźwiedzia? Szalonego doktorka, którego działania kończą się fiaskiem, a on sam jest słuchany tylko przez jego robota, którego sam stworzył? Czy może w końcu starca, który chodzi sobie swobodnie po mieście rozmieszczając w nim na oczach wszystkich ludzi żelazne słupy? Taka różnorodność jest rzadkością.
Kreska to nie jest coś co jakoś bardzo wybija się ponad inne, ale jest ona ładna. Muzyka na pewno zapadnie mi głęboko w pamięć. Jest tak dobrze wpasowana w akcję, że twórcy idealnie grali moimi uczuciami, dzięki jej pomocy. Kończąc już tą recenzje Shakugan no Shana dostaje ode mnie ocenę 9/10. Zdecydowanie warto zobaczyć. Wszystko mi się spodobało poza trochę nudnym sezonem pierwszym. Polecam.

About 

Related Articles