Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

15 16 kwietnia 2018

Recenzja – Guilty Crown

Recenzja – Guilty Crown
1 vote, 5.00 avg. rating (92% score)

To co z początku przypominało tylko kolejne „plastikowe” anime zrobione z nadzieją, że nikt nie zauwarzy jak słabe jest przykrywając to dobrą kreską jak i muzyką okazało się całkiem miłym rozczarowaniem, ponieważ ja znowu zaczynam przypominać sobie bardzo mądre zdanie: „Nie ocenia sie książki po okładce”.

Przed wami recenzja niesamowitego anime Guilty Crown. Japonia, Tokio 2029r. na świecie odbywa się pewnego rodzaju „apokalipsa” zwana Lost Christmas, która zabija miliony, i stawia ludzkość przed wielkim wyzwaniem. Głównym bohaterem jest Oma Shu, który jest uczniem liceum. Pewnego dnia całkiem przypadkowo spotyka Inori, która jest ścigana przez organy władzy i przenosi bardzo potężną moc w kapsułce. Przez obrót wydarzeń Shu wchodzi w posiadanie tej ogromnej mocy przez co jego życie przewraca się o 360 stopni. Moc, która nie miała trafić w jego ręce jest bardzo potrzebna terrorystom zwanych „Grabarzami”, dlatego też Shu dołącza do nich co jeszcze gorzej wpływa na jego sytuacje. Jego moc potrafi wykorzystywać ludzkie pustki, które są odzwierciedleniem ich serca. Przez te wydarzenia Inori jest zobowiązana do obrony Shu.

Historia może niełatwa do zrozumienia, bo jest najbardziej rozbudowaną historią z jaką miałem styczność we wszystkich anime jakie dotąd oglądałem, ale na całe szczęście wszystko zostaje na tyle wytłumaczone, że raczej nikt kończąc oglądać to anime nie zadałby sobie pytanie „o co w tym chodziło?”.

Co do bohaterów to bardzo się do nich przywiązałem i każdy z nich utkwił mi w pamięci. Shu to po prostu nastolatek, który początkowo wydaje się być przerażony całą sytuacją, ale po jakimś czasie nabiera on pewności siebie, i jest to wspaniale pokazane. Jego wzloty i upadki często zmieniają jego charakter, ale wpływa to również na fabułę, jej tempo i klimat. Momentami widać, że wie co robi, ale czasami jego działania i wybory są tak dziwaczne, że trudno nie strzelić sobie solidnego facepalma. Pomyślmy logicznie, po co wstąpił do organizacji terrorystycznej? Czy ktoś o zdrowym umyśle zrobiłby to tylko dlatego, że jakaś dziewczyna powiedziała mu parę miłych słów? Inori to znana w większości Tokio piosenkarka, która wykorzystuje całą swoją sławę na potrzeby Grabarzy. Z pozoru jest po prostu skromną i prostą dziewczyną. Jednak okazuje się, że jest bardzo twarda i to ona broni innych. Czasami wkurzała mnie swoją postacią, bo na pierwszy rzut oka mogę nazwać ją fałszywą i zakłamaną, jednak czas zmienia ludzi tak samo jak moje zdanie o tej postaci. Inne postacie w zasadzie poboczne są bardzo mocno wgniecione w fabułę. Nikt nie pojawia się na chwile, ale za to ma wpływ na dalszy przebieg zdarzeń.

Walki są na tyle epickie, i pokazują masę energii, że mimo iż nudzą mnie wszelkiego rodzaju walki, strzelaniny itp. Tutaj z niecierpliwością czekałem aż coś się stanie. Z początku będziemy oglądać masę odcinków, które mają ze sobą małe powiązanie, bo każdy opowiada o czymś innym, to w końcowym okresie wszystko składa się w całość i wszystko nabiera większego znaczenia. Kreska jest bardzo przyjemna dla oczu. Na początku nie podobało mi się otoczenie i cała reszta, ale najwyraźniej potem bardziej mi się spodobało, może aż za bardzo. Muzyka to mocna część tego anime. Co najmniej dwa razy cofałem się momentami do niektórych odcinków tylko po to by jej posłuchać, a i tu coś co jest dla mnie śmieszne, bo w piosenkach Inori ma zupełnie inny głos… Tak czy siak, jest to jedyne co mi się nie podobało.

Czy Guilty Crown jest warte obejrzenia może i tak, przynajmniej dla mnie nie był to stracony czas. Końcowa ocena: 8/10 (dobra)

About 

Related Articles