Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

18 16 maja 2018

Recenzja – FullMetal Alchemist

Recenzja – FullMetal Alchemist
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

„Zasada równoważnej wymiany” – „aby coś otrzymać musisz dać w zamian coś o identycznej wartości”. Słowa te przyświecały mi przez cały czas oglądania serii FullMetal Alchemist, kto obejrzy ten zrozumie jak bardzo ta myśl ma odbicie w naszym realnym świecie. Seria zachwyciła mnie nie tylko przyziemnymi sprawami jak kreska i muzyka lecz przesłaniem które niesie. Anime pokazuje nam jak wiele możemy stracić wchodząc na złą drogę. Przygoda z FMA zmieniła moje życie i styl bycia na zawsze.

Akcja serii toczy się w alternatywnym świecie, podobnym do rzeczywistego, w roku 1914. Podstawową różnicą między tym i naszym światem jest istnienie alchemii, która jest formą nauki. Wymaga ona dużej wiedzy i zdolności. Jak każda nauka i alchemia rządzi się swoimi prawami, podstawowym jest zasada równowartej wymiany (jap. tōka-kōkan): aby coś uzyskać, należy w zamian poświęcić coś o tej samej wartości. Alchemia wykorzystywana jest zarówno w dobrych celach, takich jak tworzenie i ratowanie, jak i złych – niszczenie i zabijanie. Dlatego istnieją specjalne jednostki wojskowe, w których szkoleni i zatrudniani są wyselekcjonowani najlepsi alchemicy, których podstawowym zadaniem stało się wspomaganie żołnierzy podczas konfliktów zbrojnych. Nazywani są oni państwowymi alchemikami; z racji swych unikatowych umiejętności każdy z nich już na początku swej kariery otrzymuje stopień równy stopniowi majora.

Głównymi bohaterami mangi są bracia Elric. Nazywają się Edward i Alphonse, i jak można się domyślić, obaj są alchemikami. Na dodatek Ed jest państwowym alchemikiem, członkiem elity, służącym wojsku. Jednak nie zawsze tak było, gdy mieli po 11 i 10 lat ojciec opuścił ich i wyruszył w świat z bliżej nie określonym celu. Krótko po zniknięciu ojca Ed i Al odkryli małą biblioteczkę swojego ojca, oboje postanowili studiować znalezione książki i zostać nadwornymi alchemikami. Krótki czas po tym matka Ed’a i Al’a umiera a chłopcy lądują na barkach rodziny Rockbellów a raczej jej pozostałości czyli Winry i babci Pinako. Bracia pewnego dnia pewni swych umiejętności postanawiają ożywić matkę metodą „Transmutacji dusz” zwaną także transmutacją ludzi. Nauka ta była niebezpieczną dziedziną alchemii i była surowo zakazana przez prawo. Mimo to, Edward i Alphonse zdecydowali się na podjęcie ryzyka i przywołanie matki do życia. Transmutacja zakończyła się porażką. Bracia otworzyli tzw. Bramę – twór widziany tylko przez tych, których dotyczyła równoważna wymiana; w zamian za pokazanie braciom „Prawdy” w myśl zasady równoważnej wymiany zabrała lewą nogę Edwarda, a Alphonsa wciągnęła w całości. Edward chcąc ratować Alphonsa, w ostatniej chwili poświęcił swoją prawą rękę, aby zatrzymać duszę brata – udało mu się ją osadzić w starej zbroi stojącej nieopodal kręgu, który nakreślili. Zaklęty w zbroję Al nie zdając sobie jeszcze sprawę z tego co właśnie się zdarzyło chwycił brata i zaniósł go do domu Rockbellów. Gdy Ed obudził się postanowił z Pinako by zastąpić ubytek auto-pancerzem. Pinako i Winry specjalizowały się w tworzeniu auto-pancerzy – mechanicznych protez. Z powodu otrzymanych kończyn Ed otrzymał później przydomek Stalowego Alchemika (jap. Hagane no Renkinjutsushi). Ed postanowił naprawić swój błąd i przywrócić ciało brata. W dalszym ciągu upatrywał swoją szansę w alchemii, dlatego też postanowił zaciągnąć się do wojska i pracować dla niego na kontrowersyjnym stanowisku państwowego alchemika, aby mieć swobodny dostęp do zbiorów biblioteki wojskowej. Podczas swoich wędrówek Edward i Alphonse natrafiają na trop kamienia filozoficznego, substancji pozwalającej na ominięcie podstawowego prawa równoważnej wymiany (brak potrzeby dania czegoś w zamian). Odkrywają jednak, że nie zawsze dostaje się to, czego się pragnie.

Seria FMA posiada 51 odcinków lecz ostateczne zakończenie poznajemy w pełnometrażowym filmie „Conqueror of Shamballa”. Kolejna seria, totalny restart serii o nazwie „FullMetal Alchemist: Brotherhood” pokazuje nam wydarzenia z trochę innej strony tzw. bardziej mangowej ale o tym w innej recenzji. Anime powala nie tylko fabularnie lecz także od strony audio, soundtrack oraz openingi można oglądać/słuchać dniami i nocami. Do każdego sezonu przypisane są 4 openingi oraz 4 endingi, taki sam podział można zauważyć w „Brotherhood”. Dużym plusem serii są postacie drugo-planowe które tworzą iluzję prawdziwego świata i prawdziwych więzi. Relacje oddziałują niezwykłą imersją na oglądającą osobę, skłaniają do głębokich refleksji. Momentami można odczuć że nie tylko Ed i Al grają tu główne role, lecz inne postacie mające w serii udział.

Moja końcowa ocena jest bardzo wysoka, zacznę od kreski.Jak na wczesne lata w których powstało anime „FMA”, kreska jest wspaniała a momentami nawet lepsza od współcześnie tworzonych dzieł i dlatego zyskuje w moich oczach 8/10. Ze strony audio daję grube 10/10 kto się nie zgodzi albo jest ignorantem, albo słoń mu na ucho nadepnął. Strona fabularna zyskuje u mnie jak najbardziej mocne 10/10, szkoda tylko iż seria jest tak krótka, pozostaje ogromny smaczek a odcinków brak. Moja ogólna ocena to 10/10, najwyższa skala jaką daję w mojej długiej i intensywnej karierze recenzenta. Polecam każdemu kto lubi anime z dobrą fabułą i dramatyczną historią bohaterów w tle, fani akcji znajdą także wiele dobra. Gdybym miał pisać tę recenzje jeszcze raz i jeszcze raz, za każdym razem dałbym tą samą ocenę, FullMetal Alchemist to nie tylko anime. To dzieło sztuki!

About 

Related Articles