Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

14 16 maja 2018

Recenzja – FullMetal Alchemist: Conqueror of Shambala

Recenzja – FullMetal Alchemist: Conqueror of Shambala
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

„Fullmetal Alchemist: Conqueror of Shambala” – Jest kontynuacją przygód Ed’a i Al’a z podstawowej sagi FullMetal Alchemist. Uprzedzam, że bez znajomości serialu nie ma po co brać się za oglądanie pełnometrażowego zakończenia owej serii. Film jest odwołaniem do ostatniego 51 odcinka anime, jest ostatecznym finiszem serii. Wszystkie wydarzenia które miały miejsce pod koniec naszego ukochanego serialu łączą się w jedno.

Historia zaczyna się w 1923 w Monachium, dwa lata po wydarzeniach kończących serial. Edward Elric mieszka w naszym świecie, podróżując wraz z młodym wynalazcą Alphonsem, który jest odzwierciedleniem jego brata w tej rzeczywistości. Przez cały czas poszukuje sposobu, aby powrócić do Shambali – świata, w którym znajduje się jego ukochany brat i przyjaciele – a także świata, w którym znów swobodnie mógłby korzystać z alchemii. Z tego powodu poszukuje drogi powrotu do swojego świata. W tym samym czasie dzieją się wydarzenia związane z puczem monachijskim, w którym tajemnicza organizacja związana z NSDAP – Towarzystwo Thule chce wykorzystać rzekomą moc ukrytą w Amestris, które uważają za mityczną Shamballę. W Shambali natomiast szaleje jego brat Alphons, który, podobnie jak niegdyś Edward, pracuje dla wojska. Ma spory talent – potrafi nawet rozszczepiać swoją duszę, ale jego głównym celem jest sprowadzenie z powrotem brata. Pewnego dnia w Lior, mieście zniszczonym przez alchemię, pojawia się armia pustych zbroi, które atakują Shambalę. Jak łatwo się domyśleć, Alphons skutecznie się ich pozbywa, ale orientuje się, że tajemnicze zbroje przybyły z drugiej strony bramy, z miejsca, w którym znajduje się jego brat, Edward.

Porównując film z serią, musimy stwierdzić, że wypada on na jej tle dość kiepsko. Postacie straciły swój urok i stały się mniej barwne i zabawne. Charakterystyczny humor został wprawdzie zachowany, ale gagi są tak wykonane, że w ogóle nie śmieszą. Fabuła jest średnia – nie wciąga specjalnie. Interesujące dla widzów mogą być natomiast reakcje Edwarda, który kolejno spotyka postacie alternatywne do tych z Shambali. Mimo wielkich niedociągnięć film prezentuje się wspaniale. Oglądając każdy fragment widz ma nadzieję, że seria jednak nie skończy się pozostawiając po sobie wielką pustkę. Po zakończeniu filmu każdy z was poczuję lekką ulgę, jak i rozpacz, poprzez niepewność. Imersja w filmie jest mniejsza niż w serialu, zauważalne są także niedociągnięcia w przypadku drugoplanowych postaci i ich historii. Widz nie wie co się działo przez dwa lata z Mustangiem, Armstrongiem, Havokiem, Seską i innymi postaciami.

Mimo dużych, zauważalnych wad moja ocena to 7/10, nie ma potrzeby rozpisywać się o soundtracku bo jest on wspaniały jak to wspominałem w poprzedniej recenzji serialu FMA. Za to kreska uległa lekkiej kosmetycznej poprawie, która jest zauważalna. Akcja jest dzięki niej żywsza, mniej kreskówkowa i o wiele bardziej przejrzysta. Polecam każdemu kto chcę zobaczyć co się stało z Braćmi Elrick i poznać ich dalsze losy. Nie polecam za to nikomu kto nie oglądał podstawowej serii FMA. Nic nie zrozumie a tylko zmieni swoje nastawienie na jak mniemam gorsze…

About 

Related Articles