Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

10 16 czerwca 2018

Quo vadis, The Office?

Quo vadis, The Office?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Mniej więcej pół roku temu, na swoim starym blogu, zastanawiałem się , jak najsławniejsze biuro świata, poradzi sobie bez swojego szefa, Michaela. Patrzyłem w przyszłość z optymizmem, licząc, na zwiększenie roli Jima i Dwighta w serialu. Uważałem, że Andy będzie w stanie pozostać na stanowisku i dowodzić biurem w sposób godny. Nie mogłem mylić się bardziej.

The Office jest świetnym przykładem tego, jak jeden aktor, jedna postać, była w stanie utrzymać cały serial na antenie przez siedem sezonów. Wydawałoby się, że mnogość dobrych postaci drugoplanowych uratuje sytuację po odejściu Steve`a Carrela. Niestety, scenarzystom zabrakło weny, a zamiast rozwinąć istniejących pracowników woleli zatrudnić nowych.
I w ten właśnie sposób poznajemy Roberta Californie. Postać kompletnie nie spójną. Najpierw jest prezesem firmy, potem siedzi już tylko w Scranton (chociaż podobno dalej jest CEO), w jednym odcinku jest poważnym biznesmenem, w drugim seksoholikiem, a wszystkie te cechy nie wynikają z niczego. Najwyraźniej pozostali widzowie, podzielali moją opinię, bo w ostatnim odcinku, Robert wyrusza w podróż dookoła świata.
Jeśli myślicie, że jest źle, to za chwilę będzie jeszcze gorzej. Wprowadzono, bowiem, nową postać żeńską. Nellie Bertram – grana przez Catherine Tate, angielka, działa na nerwy nie tylko widzom, ale również pracownikom biura. Przyznam, że jest to chyba najgorsza i najbardziej irytująca postać, wśród wszystkich postaci występujących w obecnie emitujących serialach.
Jest zimną suką, mówi okropnie, gra fatalnie, kto ją w ogóle wpuścił na plan?! Nawet Dwight Shrute ma problem z zaakceptowaniem jej dowodzenia.
Wygląda, więc na to , że całym biurem zarządzają dwie najgorsze postacie w serialu. Co gorsza, o ile z Robertem się żegnamy, to Nellie zostaje z nami na następny sezon (!). Jest to kompletny strzał w kolano, zwiastujący, że po następnym sezonie pożegnamy się z serialem.
W tym sezonie widzieliśmy, za to mnóstwo szarpaniny scenarzystów, którzy rzucali się na wszystkie strony jak ryba na haczyku, próbując wymyślić coś ciekawego. Dziwny wątek z filią w Kaliforni (Czy to była przymiarka do spin offu?), powracający wątek Andyego i Ellen, ciągła rotacja na stanowisku menadżera. A wszystko to kosztem najlepszego co serial ma do zaoferowania, czyli postacie drugo planowe.
Poza regularnymi wątkami Jima i Dwighta, którzy jako jedyni trzymają poziom, zobaczyliśmy bardzo mało Pam, Stanleya, Kevina, Toby`ego, Kelly, czy Meredith. A szkoda, bo mogli zaoferować na pewno więcej niż Jo Benneth, czy nieporadny Andy.
Co więcej, w dziewiątym sezonie, najprawdopodobniej pożegnamy się z Dwightem, który otrzymuje spin off, o swojej farmie. Serial zadebiutuje na początku 2013. Czy Dwight poradzi sobie samodzielnie, i czy the Office poradzi sobie bez niego? Czas pokaże, ale ja tego nie widzę w jasnych barwach.
The Office odchodzi w kiepskim stylu. Najpewniej, czeka nas ostatni, najsłabszy w historii sezon, po którym zostanie niesmak i smutek. Szkoda, że NBC nie starczyło odwagi, żeby zakończyć show, wraz z odejściem jej głównej gwiazdy.

About 

Related Articles