Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

11 16 czerwca 2018

Przed sezonem: Gibbs razy dziesięć – wojsko po amerykańsku…

Przed sezonem: Gibbs razy dziesięć – wojsko po amerykańsku…
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Aż trudno sobie wyobrazić, że serial zaczynający niebawem swój 10 sezon może trzymać tak wysoki poziom. A tak jest z produkcją stacji CBS – serialem NCIS (polski tytuł: Agenci NCIS).

Przeciętnego widza w Polsce, który jest na razie na etapie maksimum szóstego sezonu, zjawisko pod nazwą NCIS będzie jeszcze długo przyciągać do ekranu telewizora, bo w Ameryce serial należy do najchętniej oglądanych, co wróży mu jeszcze długi żywot.

Historia tego serialu, szczególnie dla wielu młodych fanów procedurali, sięga zamierzchłej przeszłości: kilkunastu lat wstecz, kiedy w 1995 r. swój żywot zaczął serial „JAG” (w Polsce, jak zwykle, z „cudnym” rozwinięciem – „Wojskowe Biuro Śledcze”). Przez 10 sezonów (227 odcinków!) Amerykanie, a za nimi widzowie w 90 krajach pasjonowali się przygodami pary wojskowych prawników.

Można podejrzewać, że w którymś momencie zapadły decyzje producenckie o wykorzystaniu popularności serialu JAG dla stworzenia jego nowocześniejszej kontynuacji. I właśnie dwa odcinki ósmej serii JAG zapowiedziały powstanie spin-offa: NCIS.

Na marginesie: polscy scenarzyści powinni co rano, jak tylko otworzą oczka, oglądać odcinki m.in. tego serialu, bo tak naprawdę NCIS jest niczym więcej jak patriotyczną agitką chwalącą amerykańską armię, ale jak to jest zrobione… Czy w polskiej rzeczywistości możemy sobie wyobrazić 10-sezonowy serial opisujący działanie grupy śledczych wojskowych, rozwiązujących sprawy kryminalne, w które zamieszani są żołnierze? Kto umiałby coś takiego u nas oglądać (przynajmniej na trzeźwo…)?

Znowu, jak w przypadku wielu udanych seriali, kluczem do sukcesu NCIS okazał się udany casting i – być może jeszcze ważniejszy (specjalistą od tego rodzaju produkcji okazał się Donald P. Bellisario) – znakomity wybór scenarzystów, którzy zbudowali wiarygodną rzeczywistość, trzymając się zasady: nie więcej niż pięć postaci pierwszego planu, a wszystko wzbogacone amerykańskim kilku-składnikowym sosem: trochę lekkiego erotycznego napięcia + spora dawka humoru + dobre zdjęcia + niezła muzyka. Takie proste, a takie trudne…

Za sukcesem tego serialu kryje się tytaniczna praca jego twórców, którzy każdej z postaci dali ciekawą historię, mocny charakter i umiejętnie splątali ich losy. NCIS to być może tylko rzemiosło, ale na poziomie, którego jeszcze bardzo długo nie zobaczymy w rodzimych serialach.

Zaś Amerykanie… dorobili się już kolejnego spin-offa wojskowych agentów – tym razem od 2009 roku stacja CBS emituje serial „NCIS: Los Angeles”, który cieszy się sporą popularnością, zdobył m.in. nagrodę dla najlepszego nowego serialu dramatycznego w 2010 r. A tylu mamy wieszczów, zapowiadających koniec ery wojskowych procedurali…

About 

Related Articles