Osobliwy dom pani Peregrine recenzja filmu, film Osobliwy dom pani Peregrine

Osobliwy dom pani Peregrine – kto z was nie zasnął?

Ręka do góry kto na filmie Osobliwy dom pani Peregrine nie zasnął? Ok, rozumiem… oglądaliście film w kinie, gdzie raczej spanie i chrapanie jest wielce niestosowne. Prawdą jest, że ta produkcja…

staje się uciążliwa dla mózgu już w połowie, chociaż plusów znajdziemy w nim wiele. Ale zacznijmy od początku.

Osobliwy dom pani Peregrine – opis :

Jakub przyjeżdża na tajemniczą wyspę, by odkryć prawdę o dziwnym domu, w którym mieszkał jego dziadek.

Fabuła – więcej Burtona w Burtonie:

Powiecie pewnie: czego się ta blondyna czepia? Przecież ładne to, nowoczesne, Burtona. Już samo nazwisko twórcy przecież brzmi zachęcająco. BURTON- to brzmi magicznie i sprawia, że ciarki na plecach same się pojawiają. Przecież zrobił dla kinematografii tyle dobrego! Z tym się zgodzę, ale jednocześnie mam wrażenie, że pan B ostatnimi laty spoczął sobie na laurach. Dom Pani Peregreen to według mnie mistrzostwo nieudolnego kombinatorstwa. Gość rżnie od innych na potęgę i każdy pewnie o tym wie, ale niegdyś potrafił robić to o niebo lepiej. Fabuła niby ciekawa, ale tylko dla niewprawnego obserwatora kina światowego. To taka wersja o superbohaterach marvela w wersji vintage, z tą różnicą, że wszystkich wrzucili do osobliwego domu i kazali trzymać się z daleka od świata. W połowie już robi się tak nudno i przewidywalnie, że masz ochotę uderzyć w kimono. Można powiedzieć, że przekonał mnie tylko klimat, nic więcej.

Postacie da się lubić:

Postacie to jedyny element przykuwając uwagę, ale nie myślcie, że wszystkie są takie wspaniałe. Wyjątkowo podobała mi się dziewczyna lekka jak piórko w tych swoich masywnych buciorach. Świetnie stworzony kontrast: sukienka a’la ballerina i ciężkie glany. W miarę fajnie przedstawieni są źli bohaterowie, ale tylko wizualnie. Tytułowy bohater to typowa ciota lat 90-tych. O i ile do takich dawnych, naiwnych postaci nic nie mam, to ta szczególnie działała mi na nerwy. Tajemnica zbudowana wokół niego to istna parodia – przecież tutaj tak bardzo twórcy trzymają nas w niepewności, że już po 5 minutach wiesz, kim jest główna postać i jakie ruchy wykona. Pani Peregreen jest śliczna i urocza, ale i tak to jej nie pomoże.

Muzyka – wstyd powiedzieć:

Nic nie pamiętam. Była tam jakaś muzyka w ogóle? Wstyd i hańba! U Burtona zawsze wyróżniającym motywem była muzyka. No wstyd…


Łapki w górę za:

  • Niektórzy bohaterowie dosyć ciekawie przedstawieni
  • Dobry klimat, ale tego u Burtona nigdy nie brakuje

Łapki w dół za:

  • Brak muzyki!
  • Nieudolny i niedopracowany główny bohater
  • Przekombinowana fabuła
  • Przewidywalność

No i cóż otrzymaliśmy?

Ocena końcowa: 3

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.