Najlepsze anime o sporcie

Leniwiec sportów nie lubi, leniwiec kocha spać. Jedyny sport, który leniwiec uprawia to 1) przeciąganie się z rana jak kot oraz 2) przerzucanie kanałów. Dlaczego więc leniwiec tak kocha anime o sporcie?


Uwielbiam oglądać anime o sporcie, ale sama sportów nie uprawiam. Dlaczego tak się dzieje? Trudno powiedzieć. Może chodzi o emocje, które towarzyszą bohaterom podczas sportowej rywalizacji? A może chodzi tylko o męskie klaty? Nie wiem i może nigdy się nie dowiem.

Anime o sporcie to mój konik

Tak czy siak, chciałam Wam polecić kilka bardzo fajnych anime o sporcie, które mnie oczarowały. Niektóre oglądałam już dawno, ale znajdą się też nowości.

Polecam oglądać poniższe anime w podanej przeze mnie kolejności.

Baby steps

Baby steps to seria o tenisie. Główny bohater nie ma zbyt ciekawych zainteresowań, a na lekcje tenisa trafia przypadkiem. Chciał uprawiać jakiś sport, jednak długo zastanawiał się, co powinien wybrać. Bardzo podoba mi się realistyczne podejście do tematu. Chłopak musiał naprawdę przejść wiele trudnych chwil, żeby trafić na szczyt. Anime Baby Steps pokazuje, że nie wystarczy tylko talent, aby osiągnąć sukces. Eiichirou to bardzo ambitny dzieciak, który uparcie dąży do celu, nigdy nie daje za wygraną. I o to chodzi, prawda? Delikatny wątek romantyczny dodaje tej serii uroku.

Haikyuu

Siatkówka! Kto jej nie lubi? Palec do budki, bo za minutkę… Serio! Nigdy nie lubiłam siatkówki i do tej pory nie lubię. Kocham tylko Haikyuu za niepowtarzalny klimat, bohaterów i ich ducha walki. Historia jest bardzo prosta – nasz główny bohater trafia do liceum i tam chce kontynuować swoją „lichą” karierę siatkarza. Jego zaangażowanie budzi wielki podziw starszych kolegów, to dzięki niemu zaczynają się coraz bardziej starać. Hinata to początkowo roztrzepany dzieciak, ale z czasem zmienia się, dorośleje i zaprzyjaźnia ze swoim największym wrogiem. Bajka do podusi w sam raz. Niesamowicie poprawia humor!

Yuri!!! on Ice

O Yuri on ice robiłam osobny wpis, więc więcej możecie poczytać tutaj: Yuri!!! on Ice czyli historia łyżwiarstwa w pigułce. Jestem jednak pewna, że to anime trafi do wielu osób. Wiem, że fanów łyżwiarstwa jest naprawdę dużo, a tutaj mamy też taką perełkę – prawdziwą historię łyżwiarzy w tle. Yuri on Ice poruszy chyba każde zatwardziałe serducho. Historia bohatera zaczyna się w momencie, kiedy ma spadek formy i nie wiedzie mu się najlepiej. Nagle jego trenerem zostaje sportowiec, który jest jego idolem. Wtedy właśnie Yuri zaczyna się rozwijać! Przyjemne, ciepłe, zabawne. Obejrzyjcie!

Kuroko no basket

Tak naprawdę Kuroko no Basket było pierwszym anime, które obejrzałam po długiej przerwie, może dlatego bardzo je gloryfikuję. Sam pomysł jednak nadal robi na mnie wielkie wrażenie. W jednym z japońskich gimnazjów powstała drużyna koszykówki, którą nazwano pokoleniem cudów. Znajdowali się bowiem w tej drużynie nieprzeciętnie uzdolnieni zawodnicy. Każdy z nich poszedł do innego liceum i walczą przeciwko sobie. Zagadka brzmi: który z nich był najlepszy? My obserwujemy Kuroko – cichego, spokojnego, cherlawego i podobno „najmniej” zdolnego chłopaka z pokolenia cudów. Okazuje się, że cicha woda brzegi rwie…. Uwierzcie mi, że Kuroko jest przezabawny i kochany. Muzyka w tym anime buduje klimat, chociaż w 2 i 3 sezonie troszeczkę się zepsuła. Podczas pierwszego seansu miałam dosłownie ciary na plecach. Oglądałam tę serię już 2 razy i jeszcze mi się nie znudziła!

Czy Wy już wiecie, dlaczego kocham sportówki? Ja nadal tego fenomenu nie rozumiem. Natomiast jestem ciekawa, czy oglądacie serie z tego gatunku? Które kochacie najbardziej? Może polecicie mi coś, czego jeszcze nie oglądałam? Koniecznie dajcie znać.

Zapisz

Zapisz

  • Uwielbiam sportówki! Łapię się niemal za każdą jaka wyjdzie. Na swoim koncie mam tez „Ace no Diamond” ale nie wytrwałam do końca. Za dużo odcinków. Natomiast „Kuroko” i „Haikyuu” sa moimi ulubionymi, z czego „Kuroko” wciąż zostaje na podium. „Baby steps” nie znam, bo jakoś nie ciągnęło mnie do tenisa, ale może czas to nadrobić 😀

    • „Ace no Diamond” – to samo było u mnie! Nie wciągnęłam się 🙂 Natomiast lubię też „Yawomushi pedal”, bardzo przyjemne! „Baby steps” naprawdę jest spoko, dużo realizmu. To naprawdę przyciąga.

  • Moją ulubioną wciąż pozostaje Kapitan Hawk. I co z tego, że przebiegnięcie boiska zajmowało 2 odcinki? I tak wszyscy chcieli być jak Tsubasa.

    • Baaa…. Kapitana oglądałam, jak byłam dzieciem! Pamiętam, że to było strasznie wciągające! Nawet nie miałam wtedy pojęcia, że to anime 😉 Po latach próbowałam sobie odświeżyć, ale grafika trochę odstrasza.

  • Anime jakoś nie wzbudza we mnie wielkich emocji, jednak coraz bardzie, za sprawą zainteresowań swoich dzieci, daję się w nie wciągnąć, zaczynam dostrzegać to, co sprawia, że wiele osób za nim szaleje. 🙂

    • Dużo osób za tym szaleje, bo to są tak naprawdę ciekawe historie, które nie mają nic wspólnego z klasycznymi bajkami 🙂 Czasem są lepsze niż seriale.

  • Jakoś nie przepadam za oglądaniem prawdziwego sportu w animacji, wolę anime o dyscyplinach,które nie istnieją w naszym świecie, jak Angelic Layer, Battle Athletess czy Girls und Panzer. Keijo!!!!!!!! odkładam na zapas, na kiedy mąż znajdzie ochotę na odrobinę zdrowej rywalizacji 🙂

    • No wiesz, w Kuroko to też taka trochę magiczna i nierealistyczna koszykówka była XD

  • Aleksandra Ćmachowska

    Lubię anime, może nie te w tematyce sportowej, raczej bardziej o podłożu filozoficznym jak evangelion. Pozdrawiam 🙂

  • Iza

    Kuroko no basket to mój numer 1 🙂

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.