recenzja My mad fat diary

My mad fat diary – mam dosyć słuchania, że jestem gruba…

My mad fat diary opowiada o dziewczynie, która jest otyła. I wiesz? Ja też mam podobny problem i postanowiłam, że koniec z ukrywaniem się.

Jestem chuda i źle mi z tym…

Kto jak kto, ale chyba nikt nie usłyszał tylu komentarzy na temat swojej wagi co ja. O otyłości mówi się sporo na blogach, na portalach społecznościowych, w telewizji, więc dużo ludzi jest już uświadomionych, że grubszych osób nie należy wytykać palcami. Co innego, kiedy jesteś chudy. Ludzie myślą, że mogą strzelać komentarzami jak z karabinu maszynowego, bo po tobie to spłynie…

I wiesz? W sumie masz rację. Teraz, w obecnej sytuacji, w tym wieku mam gdzieś komentarze na temat mojego wyglądu… Ale kiedy byłam młoda, każdą uwagę brałam do siebie. Każda kpina w stylu: „Ty chudzielcu” wpływała na mnie źle, może nawet przyjmowałam te obelgi gorzej niż osoby otyłe. To nie jest tak, że grubszemu mówić nic nie wolno, a chudych czepiać się można, bo są bardziej odporni.

Słyszałam te komentarze od kolegów, koleżanek, dorosłych, wrogów, przyjaciół, znajomych ze szkoły. Chyba najbardziej bolały mnie te, które wychodziły z ust moich najbliższych – wujka, babci, rodzeństwa, rodziców.

Twoje komentarze są zbędne

Po co ja to wszystko mówię? Dlaczego nawiązuję o byciu chudym przy okazji omawiania serialu o grubej lasce?

A no po to, żeby uświadomić ci jedno: przestań komentować ludzki wygląd! Nie mów tego obcym ludziom, swoim bliskim, osobom otyłym i chudym, a zwłaszcza jednej grupie odbiorców – nastolatkom. Nawet nie wiesz, jakie spustoszenie możesz zasiać w umysłach młodzieży. Ich wiara w siebie jest cienka jak kartka papieru i łatwo możesz ją podrzeć. Czy lubisz znęcać się psychicznie nad innymi? Sprawia Ci to radość? A może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielką krzywdę robisz innym? Więc tutaj właśnie odeślę cię do serialu My mad fat diary. 

My mad fat diary – gruby i chudy? To nie ma znaczenia!

Jest to historia dosyć pozytywna, ale jednak bardzo dobitnie pokazuje, jak bardzo można skrzywdzić człowieka kilkoma „niewinnymi” komentarzami. Pokazuje też, że wyrwać się z negatywnego myślenia o sobie jest ciężko, zwłaszcza, jeżeli masz tylko naście lat. Jeżeli dojdzie do tego trudna sytuacja w domu, trzeba wykazać się niesamowitą siłą, aby ułożyć sobie życie i stać się pozytywnym człowiekiem…

My mad fat diary – Pozytywne myślenie było trudne dla Rae..

Ja wiem, powiecie mi pewnie, że wszystko siedzi w naszych głowach i wystarczy zmienić sposób myślenia. Oczywiście, zgadzam się z tym. Jednak nie macie pojęcia, ile informacji siedzi w naszej podświadomości. Na co dzień nie myślimy o tym, ale wszystko co spowodowało jakiś wstrząs, jest nadal w nas i daje o sobie znać w naszych zachowaniach i reakcjach emocjonalnych.

Myślę, że ten serial będzie nie tylko dobrą rozrywką, ale uświadomi co poniektórym pewne kwestie związane z wyglądem. Momentami będzie zabawnie i pozytywnie, ale również poważnie i refleksyjnie. Ja płakałam podczas seansu, śmiałam się, ale też uświadomiłam sobie, jak bardzo źle wpłynęły na mnie komentarze w stylu: „musisz przytyć!”, „chuderlak z ciebie”, „zabieraj te przeszczepy”, „ty patyczaku”. Dotarło do mnie, że niepotrzebnie pozwoliłam sobie, aby inni mnie w ten sposób obrażali.

Rae Earl jest genialną postacią, niewyidealizowaną, bardzo realistyczną. Serial opowiada głównie o jej relacjach z grupą rówieśników, ale nie trąci banałem jak większość opowieści dla nastolatek. Głownie skierowano ją do młodego odbiorcy, ale ja mam 30 lat i bawiłam się świetnie, ale również wiele zrozumiałam.

Ona jest gruba, ja chuda, ale to nie ma żadnego znaczenia. Miałyśmy bardzo podobne doświadczenia, przez cały seans czuła, że kiedyś się spotkałyśmy.

Uff… wyżyłam się, mam nadzieję, że mi teraz nieco ulży. Tak naprawdę poczułam chęć napisania tego tekstu, bo znowu usłyszałam niewybredny komentarz na swój temat. Oczywiście nie wzięłam tego do siebie, bo jestem starą kozą, ale wiem, że są osoby w moim otoczeniu, które czują się źle ze swoją niedowagą, a wcale nie powinny.

Zrozumcie wreszcie, że CHUDY też ma uczucia i nie potrzebuje słyszeć za każdym razem wiązanki „pozytywnych” komentarzy od cioci dobrej rady.

Serial oceniam natomiast na 6 i bardzo polecam go obejrzeć!

Jesteście chudzi? Też nie lubicie chamskich komentarzy w stylu: „Weź przytyj”, „Tobie nie jest potrzebna żadna dieta”? Dajcie znać. Napiszcie mi też koniecznie, czy znacie serial My mad fat diary.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Rzeczywiście tak jest, że jak ktoś jest chudy, to bez ogródek mówi się do niego „ty chudzielcu”. Myślę, że wynika to z tego, że ludzie uważają, że osoby szczupłe nie mają kompleksów. Dlatego w ogóle najlepeij unikać komentarzy na temat wyglądu.

    • No niestety, każdy jakieś kompleksy ma. Szkoda, że ludzie sobie tego nie uświadamiają.

  • MMFD mnie zauroczył, bo nie był przesłodzony i nie zawierał tego szkodliwego morału, że Rae osiągnie szczęście dopiero wtedy, kiedy schudnie. Sposobem opowiadania historii kojarzył mi się trochę ze Skinsami, ale też trochę z Awkward. czy Finding Carter – chociaż te seriale są amerykańskie, co bardzo widać. Brytyjska kinematografia jednak nie boi się pokazywać bardzo zróżnicowanych bohaterów i tych nie do końca ładnych.

    • O tak! Ja właśnie dlatego lubię brytyjskie produkcje. „Skins” również dawno temu oglądałam 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Rzadko oglądam seriale i telewizję w ogóle – ale jako nastolatka miałam całe mnóstwo kompleksów związanych ze swoim wyglądem. A to byłam za gruba, a to miałam za mały biust, a to nogi krzywe…- oczywiście najczęściej we własnych oczach, bo jakoś inni tego nie dostrzegali i mówili mi coś zupełnie przeciwnego. Ale prawda jest taka, że takie kompleksy mogą potem bardzo mocno zaważyć na dalszym życiu, relacjach z ludźmi, poczuciu własnej wartości – no generalnie na wszystkim…Ja dopiero niedawno się z nich wykaraskałam i zaczęłam postrzegać siebie jako ładną kobietę – ale trwało to wszystko przez naprawdę długich kilkanaście lat. Cudzego wyglądu nigdy głośno nie komentuję – ewentualnie coś tam pomyślę, ale zostawiam to dla siebie.

    • Wiesz, mi się wydaje, że z tym komentowaniem to też jest tak, że warto znaleźć jakiś złoty środek. Na pewno ludzie cieszą się, kiedy słyszą coś miłego na swój temat. Komplementy są ok 🙂

  • <3 Mam wrażenie, że coraz więcej kobiet mówi o tym, że źle się czują ze swoją zbyt szczupłą sylwetką. To dobrze! Skoro nie pozwalamy obrażac grybszych osób, to tak samo powinno być z tymi chudszymi.

    Ciesze się, że o tym napisałaś! <3

  • Piotr Binkowski

    ciekawe spostrzeżenia, rzeczywiście trochę tak jest

  • Myślę, że tu nie chodzi tylko o masę ciała, ale od wszelkie „odstępstwa” od czegoś, co ludzie uważają za „granice normy”. Jak ktoś jest za wysoki, za niski, rudy i piegowaty – zawsze będzie napiętnowany przez ogół. Ludzie nie lubią tego, co inne. Często się go boją, a jak komuś „dowalą”, to czują się lepiej. Niestety.

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.