Masamune-kun no Revenge, anime zima 2017

Masamune-kun no Revenge. Ile w tym haremu? (pierwsze wrażenie)

Sezon zimowy już się rozpoczął, więc od dziś będą pojawiały się coraz częściej moje „pierwsze wrażenia”. Na wstępie wyżyję się na serii o nazwie Masamune-kun no Revenge. Mówiłam Wam, że zamierzam sprawdzić wszystkie romansidła, niezależnie od dodatkowych wyróżników typu harem i ecchi.

Masamune-kun no Revenge przyporządkowano właśnie wyróżnik „harem”, z czego nie jestem do końca zadowolona, ale pomysł wydał mi się na tyle dobry, że żal było nie włączyć chociażby pierwszego odcinka.

Masamune-kun no Revenge – słodko i bezczelnie

Zastanawia mnie cały czas, gdzie oni ten harem mają zamiar wcisnąć? Póki co nic odstraszającego się nie pojawiło, za to całkiem zabawnie się zaczęło. Pewien chłopak wyznaje głównej bohaterce (Adagaki Aki), że się w niej zakochał, a ona go odrzuca przy całej szkole. Usłyszał to gość, który najprawdopodobniej jako jedyny zwiąże się z bezczelną dziewczynką i przy okazji złamie jej serce. Naszą (jeszcze) niedoszłą parkę łączy dodatkowo całkiem ciekawa przeszłość. Podobno niejaki Makabe będzie chciał się zemścić za dawne grzeszki Aki, ale oczywiście czuję, że nic z tego nie wyjdzie. Powiem szczerze, że jestem mile zaskoczona. Relacje między bohaterami może na razie są nieco płytkie i przewidywalne, jednak ja zawsze lubię oglądać tego typu serie „na rozluźnienie nerwów”.

Nie unikniemy tutaj głupiutkich zachowań i bezsensownych tekstów, ale czego się spodziewać po licealnej komedii romantycznej? Postacie drugoplanowe( w większości dziewczyny) kryją jakąś tajemnicę, ale mam nadzieję, że nie zostaną dodatkowymi kochanicami „księcia” Makabe.

Modlę się, aby to nie rozwinęło się dwuznacznie, natomiast marzy mi się ładny wątek poboczny. Czy ja zbyt wiele wymagam? Cały czas obawiam się tego złowieszczego haremu. Muzyka całkiem przyjemna, ale typowa. Chyba poczekam trochę i zmaratonuję całość. Przy komediach romantycznych nie lubię się rozdrabniać, ponieważ szybko zapominam wtedy główne wątki. To jest seria do połknięcia w dwa wieczory, o ile czeka na nas tylko 12 odcinków.

 

Ocena wstępna: 3

(Przyjemne, ale to nie jest romans typu „Orange”. Nie spodziewajcie się cudów. )

Tutaj znajdziecie moje pozostałe propozycje do obejrzenia w aktualnym sezonie: anime zima 2016/2017

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Aleksandra Bernatek

    Tego rodzaju filmy to kompletnie nie mój klimat, ale Twój wpis mnie zainteresował i miło się go czytało:)
    Pozdrawiam,
    Przeliterowana

    • Tak, anime zdecydowanie mają konkretną grupę odbiorców 😉 Ale czasem są lepsze niż niektóre seriale, serio.

  • czytajkomiksy.pl

    Anime jest tak dużo, że każdy znajdzie jakieś dla siebie. Co prawda ten tytuł to nie moje klimaty, ale przypomniał mi aby znowu siąść do One Punch. Dzięki

    • „One punch man” to wyjątkowa perełka, chociaż ja zazwyczaj takich anime nie oglądam i humor jest dosyć specyficzny. Mimo tego oglądałam z wielką radością 😀

  • To zdecydowanie nie mój gatunek 🙂

  • Pierwszy odcinek był, tak jak się zresztą po sobie spodziewałam, całkiem przyjemny, jednak wciąż nie jestem pewna co do tego, czy oglądać czy nie. Myślę, że obejrzę jeszcze za 2 odcinki, co w tym sezonie jest póki co pewnym sukcesem, bo jak zostały jeszcze z 3-4 tytuły do premiery, tak dużo wcześniejszych serii odrzuciłam już po pierwszym epie. Główna bohaterka irytuje swoim zachowaniem, główny bohater też nie powala jeśli mam być szczera, nie kumam czemu Hayami Saori podkłada głos Shuri’emu, a sam tytuł celuje typowo w nastolatki coś jak „Ookami Shoujo to Kuro Ouji”. Nie spodziewałam się wiele, nadal się wiele nie spodziewam, ale znając moją sympatię do szkolnych romansideł, szanse na obejrzenie nadal są 😉
    Gorzej z „Fuuką”, gdzie w mandze doszłam do mniej więcej tak 3-ego odcinka anime, zaspoilerowałam sobie głupia „zakończenie” i nie wiem czy jak już to nie pozostać właśnie przy pierwowzorze… No ale postać Fuuki mnie okropnie irytowała, a ekranizacja zapowiedziana jest na 12 odcinków póki co (może bdz sequel kto wie) i marne szanse, że dojdą do tego punktu zwrotnego. Nie chcę Ci spoilerować, no ale przez to, że mniej więcej wiem w co się to wszystko rozwinie zaczynam się bić z myślami, czy aby nie pociągnąć tego tytułu XD Ach te dylematy! Bynajmniej będę się zastanawiać 🙂 Pozdrawiam

    • Tak, to jest typowo szkolne „coś”, ale ja jakoś lubię tego typu historie. Śmieszy mnie, bawi nawet mocno takie przyziemne zachowanie nastolatek, ale to ma swój urok 😀 Wracam dzięki temu do wspomnień, do momentu, kiedy ja też byłam głupia i naiwna. Głupiutkie życie, ale sielskie i anielskie <3 "Fuukę" już oglądałam (tzn. 2 odcinki), nie jestem zdziwiona ani zaskoczona. Ogląda się przyjemnie, ale zgodzę się, że główna bohaterka nieco irytuje. To jest coś podobnego do "Masamune-kun" – dwie naiwne serie na jeden sezon to może za dużo, czuję, że któryś z nich odrzucę z czasem. Poleci ten, który będzie bardziej przewidywalny. Natomiast dla mnie dużym rozczarowaniem jest "Youjo Senki". Pewnie zobaczę drugi odcinek, jednak żadnych rewelacji się już nie spodziewam…

      • Poprawka – „Fukka” zdąży dojść do tego punktu zwrotnego o ile oczywiście będzie szła zgodnie z mangą.

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.