Blog o serialach i filmach anime – pozytywne, smutne, śmieszne

11 16 września 2018

Kobiecym okiem – Przepraszam, czy ja Pana już gdzieś widziałam?

Kobiecym okiem – Przepraszam, czy ja Pana już gdzieś widziałam?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Macie tak czasem, że oglądacie ulubiony serial i nagle pojawia się znajoma twarz? Wiecie, że znacie tego aktora, ale nie możecie skojarzyć z jakiego serialu? A może i wiecie nawet jak się nazywa, ale wciąż nie możecie sobie przypomnieć skąd jest? Cóż, ja tak czasem mam. Tylko, że przedstawieni panowie grali w większości seriali, które świecą tryumfy na całym świecie.
Może i nie są oni całkiem anonimowi i może większość z Was pomyśli sobie, że chyba tylko ślepy by nie wiedział kim oni są, ale ja tych właśnie aktorów daję jako przykład gwiazd, które są znane, są lubiane, ale wciąż gdzieś tam jakoś niezbyt udało im się wybić i bardzo często kojarzą się z jedną postacią. Bo przecież w końcu każdy z poniżej wymienionych jest świetnym aktorem, ale jedyne co udaje im się zdobyć to epizodyczne lub drugoplanowe role. Oglądam naprawdę wiele seriali i co jakiś czas mignie mi tu i ówdzie znajoma twarz. I właśnie o tym jest ten wpis.

Bo to sam Lucyfer jest

Zacznę może od aktora o którym mówią, że grał już wszędzie. No i w zasadzie tak jest. Patrząc na jego bogatą serialografię można dojrzeć takie tytuły jak Lost, Criminal Minds, Supernatural, Castle czy Without a Trace, a ostatnio nawet i nowość w postaci Revolution. Mowa oczywiście o (moim zdaniem) świetnym i niebanalnym aktorze – Marku Pellegrino, który potrafi zagrać dosłownie każdą rolę. Ja poznałam bliżej tego pana podczas oglądania Supernatural, gdzie zagrał samego Lucyfera. I chociaż pojawił się w kilku odcinkach, to naprawdę mnie zachwycił swoją grą. Jego uroda idealnie pasuje do tych złych charakterów, a dodać do tego charakteryzację to naprawdę można przyznać, że był przerażający. Od tego czasu widziałam z nim każdy możliwy film czy serial i zdania nie zmieniam. Nawet w soft porno prezentował się całkiem, całkiem ;)
Wielką i ważną rolą w serialografii Marka Pellegrino jest rola Jacoba z Lost. Fanką tej pozycji nie jestem i raczej nigdy nie byłam, ale oglądając wybiórczo kilka odcinków w telewizji trafiłam na sceny z tym aktorem i moją pierwszą myślą było: „o, Lucyfer z SPN”.
Role, które odgrywa ten aktor są różne różniste, lecz najczęściej są to czarne charaktery lub postacie, które ciężko polubić, chociaż są po stronie dobra. Weźmy jako przykład Criminal Minds, gdzie Mark wcielił się w postać porucznika Evansa. Policjant, ale naprawdę miał paskudną osobowość.
Dalej mogę dodać wampira Bishopa z serialu Being Human, gdzie zagrał naprawdę odrażającego potwora i bardzo długo nie mogłam uwierzyć, że to ten sam boski facet, do którego wzdychałam nocami i nie tylko.
Inne role Marka Pellegrino to między innymi: Patrick Vikan w Prison Break, Paul Bennet w Dexterze, Agent Fulcrum w Chucku, szef albańskiej mafii Sadik Marku w Without a Trace i wiele, wiele innych ról nie tylko serialowych, ale i filmowych. Filmografia Marka Pellegrino liczy ponad 100 tytułów i zapewne się powiększy o kolejne pozycje.

Ocal cheerleaderkę, ocal świat!

Kolejnym aktorem, który pojawia się wszędzie jest Jack Coleman, znany najbardziej z roli Noaha Benneta w serialu Heroes. W jego dorobku znalazły się tytuły takie jak Vampire Diaries, House, Entourage, Kingdom Hospital. Jack Coleman podobnie jak i wyżej wymieniony Mark Pellegrino gra głównie same czarne charaktery. W serialu Heroes grał ojca głównej bohaterki, postać, która ściga osoby obdarzone dziwnymi zdolnościami. Chociaż początkowo jest tym złym, w miarę rozwoju akcji powoli przechodzi na stronę dobra, chociaż i tak jest ciężko mu zaufać.
Ostatnio pojawił się w serialu Vampire Diaries, gdzie grał dość podobną rolę co w Heroes. Jego córka również była „inna”, a on grał osobę, która nie akceptuje tej inności. Namieszał trochę, ale w końcu odpuścił. Niestety, twórcy lubią go zabijać, więc i w Vampire Diaries nie pożył sobie długo. Szkoda, gdyż był na dobrej drodze do zostania tym dobrym.
Aktor pojawia się w raczej zróżnicowanych rodzajach seriali. Gra w komediach jak np. Jim wie lepiej czy w serialach sensacyjnych jak Without a Trace. Fakt, że jego największym osiągnięciem serialowym byli właśnie Herosi, ale mam nadzieję, że ten fenomenalny aktor pojawi się jeszcze w wielu innych serialach.

Seksowny akcent to klucz do sukcesu

Mark Sheppard pojawił się już chyba wszędzie. Zagrał w Chucku, Leverage, Supernatural, Without a Trace, Doctor Who, Monk, Firefly, White Collar i w wielu innych. Największy sukces przyniosła mu rola w Supernatural, gdzie wcielił się w rolę demona Crowleya. Pokochali go fani na całym świecie i mimo bycia tym złym, jest jedną z najbardziej lubianych postaci. Nawet ja, gdy widzę go na ekranie krzyczę „Crowley!” i wydobywam z siebie piski radości.
Przecież jak można nie kochać faceta, który nie tylko jest przesympatyczny, ale również jest właścicielem nieziemskiego głosu z akcentem! A akcent to połowa sukcesu ;)
Aktor pojawia się również w serialu Leverage, gdzie wciela się w rolę Jamesa Sterlinga, agenta Interpolu, który za punkt honoru postawił sobie złapanie ekipy naciągaczy i oszustów, nawet jeśli działają w dobrej wierze. Nie przeszkadza mu to jednak w proszeniu ich o pomoc. To już kolejna postać, którą kocham. Ale ogólnie nie jestem tu obiektywna, gdyż jak widzę Marka na ekranie to mógłby siedzieć i czytać książkę telefoniczną, a ja bym się rozpływała.
Mark Sheppard to również w większości bad ass. W serialu Firefly zagrał drobnego przestępcę Badgera, a w Without a Trace podwładnego szefa albańskiej mafii. Z kolei w White Collar wcielił się w rolę przemytnika i oszusta. Aktor pojawił się również w serialu Doctor Who, gdzie pomagał tytułowemu bohaterowi w ratowaniu świata. Jak sam Mark mówi, o roli w Doctorze Who marzą wszyscy brytyjscy chłopcy, a on jest prawdziwym fanboy’em i zna dosłownie każdy szczegół z DW. To była jedna z jego ról, w których zagrał pozytywną postać, chociaż na początku takim się nie wydawał.
Ten aktor posiada niesamowitą umiejętność przemieniania złych postaci w takie, które pokochają miliony na całym świecie. Nieważne jak zły i wredny jest charakter, w który się wciela, jego postawa i umiejętności sprawiają, że chce się tą postać oglądać i mimowolnie zaczyna się darzyć go sympatią.

Kim tak naprawdę jesteś, Whale?

Aktor o którym teraz mowa, może i nie pojawił się w tak wielu serialach jak jego poprzednicy, ale pojawił się w takich, w których role były naprawdę ważne i dość charakterystyczne. David Anders, bo o nim mowa, zyskał rozgłos po roli nieśmiertelnego Adama Monroe w serialu Heroes. Zdecydowanie negatywna postać została ciepło przyjęta przez widzów, a sam Anders zyskał spore uznanie wśród widzów. Wiele osób znało go wcześniej z roli Juliana Sarka w serialu Alias. Co ciekawe, amerykański aktor w obu przypadkach musiał mówić z brytyjskim akcentem i w obu rolach był tym złym, ale dość lubianym charakterem. A ja bardzo długo wierzyłam, że to jest właśnie rodowity Brytyjczyk :)
Jego kolejne role można zaliczyć do postaci ni to dobrych ni to złych. W Vampire Diaries zagrał ojca/wujka Eleny, który początkowo jest tym złym, kręcącym, mieszającym bohaterem, którego wszyscy najchętniej widzieliby trzy metry pod ziemią, a który potem oddaje życie by ocalić córkę. Obecnie można go oglądać w małych występach w serialu Once Upon A Time, gdzie się wciela w postać lekarza. Tutaj jego postać również ciężko jest określić. Niby lekarz, ale jednak współpracuje z panią burmistrz, która jest bardzo czarnym charakterem, plus jest raczej chamskim zbokiem, który podrywa każdą ładniejszą dziewczynę, a ostatnio pytał się nawet czy może podrywać zakonnice, które chyba nimi już nie są. Z kolei po zdjęciu klątwy nie wiadomo kim on jest. A sam Whale nie ma zamiaru zdradzać tej tajemnicy, przynajmniej na razie. Tymczasem fandom pyta – „Kim jesteś, Whale?”
Szkoda, że ten aktor się nie wybił. Ma potencjał, ma zdolności, ale nie dostał roli, która pomogłaby mu wyjść ponad przeciętność. Należy poczekać na wielki przełom w jego karierze, miejmy nadzieję, że nastąpi.

Ogólnie rzecz ujmując

Oglądając serial często widzimy tych aktorów, którzy migną nam na ekranie, pojawią się w jednym bądź dwóch odcinkach, a czasem odegrają naprawdę ważną rolę w fabule ulubionego serialu. Gdyby nie było Jacoba, nie byłoby wyspy, a samolot nie rozbiłby się na niej i tym samym nie byłoby serialu. A może jednak losy potoczyłyby się inaczej? Bez pana Benneta, Claire i reszta Heroes by już od dawna siedziała w zamknięciu lub by po prostu została zgładzona. Gdyby nie Crowley, to Dean nie odzyskałby Colta, a Bobby wciąż jeździłby na wózku i nie poznaliby miejsca przebywania Śmierci, co nie doprowadziłoby ich do ostatniego pierścienia, a tym samym Lucyfer by wciąż chodził po ziemskim padole. Gdyby wujek John nie poświęcił swojego życia to Elena by umarła, a Klaus nigdy nie stworzyłby swojej armii hybryd, Stefan by z nim nie poszedł, a Damon by umarł. Każda z tych postaci jest inna i każda była i jest potrzebna. Dzięki aktorom, którzy nadali postaci wyglądu, charakteru i ogólnego zachowania to każda osoba jest wyjątkowa i wspaniała na swój sposób. Co ciekawe mało jest ról pobocznych odgrywanych przez kobiety, które zapadałyby tak bardzo w pamięć jak panowie. Czy Hollywood robi z nich naprawdę słabą płeć? Nie potrafię wymienić na szybko żadnej postaci żeńskiej, która by była epizodyczna, ale jednak miała istotny wpływ na fabułę i życie bohaterów.

Słowem podsumowania.

Cenię tych aktorów naprawdę bardzo. Są świetni i niestety wciąż czekają na swoją szansę wybicia się. Życzę im jak najlepiej i życzę im naprawdę wielu cudownych i wspaniałych ról.
Dodatkowo przyznam, że gdyby większość z wyżej wymienionych stanęła przede mną to nie wahałabym się ani chwili, wzięłabym wszystkich ;)

A Wy macie jakichś aktorów, którzy są wszędzie? A może macie inne zdanie niż ja?

About 

Related Articles