Iron Fist

Iron Fist powie Ci, jak odnaleźć siebie

Czy wiesz, że ludzie przez całe życie wmawiają Ci, że nie jesteś tym, kim jesteś? Chodź, porozmawiamy o tym i spróbujemy Cię wreszcie uwolnić, tak jak zrobił to bohater serialu Iron Fist.

Iron Fist to Ty!

Wyobraź sobie, że nazywasz się Danny. Po 15 latach wracasz do swojego domu. Tu powinien zacząć się happy end, ale nic z tego, ponieważ wszyscy myślą, że umarłeś. Nikt cię nie rozpoznaje, wszyscy odnoszą się z wrogością. Gorzej być nie może? Nie, to jeszcze nie koniec katastrofy. Wszyscy bliscy zginęli, pozostali tylko znajomi z dzieciństwa, którzy zarządzają ogromną firmą należącą również do Ciebie. Traktują Cię jak intruza i nawet nie próbują uwierzyć, że jesteś tym, za kogo się podajesz. Dziwisz się im? Powtarzasz swój komunikat setki razy: „Nazywam się Danny Rand”, ale cały czas spotykasz się z odrzuceniem. Wreszcie lądujesz w psychiatryku, gdzie lekarze próbują wmówić Ci inną tożsamość. Co robisz? Jak się zachowasz? Będziesz taki jak Iron Fist?

Pewnie teraz powiesz mi, że walczysz dalej, próbujesz przekonać innych na różne sposoby, że to TY, ale ja Ci nie wierzę, wiesz? Najłatwiej na świecie wypowiedzieć słowa: „ja bym tak postąpił w czyjejś sytuacji”. Potrafimy postawić się na czyimś miejscu, wmawiać idealne scenariusze do końca, ale w prawdziwym życiu bardzo często dajemy za wygraną, nawet nie próbując wytłumaczyć światu, jacy naprawdę jesteśmy.

 

 
A teraz odpowiedz mi na pytanie. Jesteś sobą?

 

 

 Czy teraz w tym miejscu potrafisz stanąć i powiedzieć mi JESTEM W 100% sobą, nikogo nie udaję, żeby zyskać czyjąś przychylność albo po to, żeby nie stracić konkretnej rzeczy/osoby/stanowiska? No? Co mi odpowiesz?

Jesteś tym, kim cię widzą

W naszym dorosłym życiu dajemy sobie wmówić wszystkim, jacy jesteśmy. Ktoś przekonuje Cię do swoich racji, jego słowa wydają ci się sensowne: „Jesteś przystojny”, „Jesteś szczery”, „Jesteś dziwny” itd. Ja wierzyłam, że jestem niegrzeczna, bo tak mówili dorośli, ale doskonale pamiętam moment, kiedy siedziałam w przedszkolu po jakiejś śmiesznej akcji, kiedy wyraziłam swoje zdanie. Usłyszałam właśnie słowa „niegrzeczne dziecko”, ale odpowiedziałam w myślach: „nic o mnie nie wiesz”.
Tych komunikatów słyszysz codziennie mnóstwo i przyjmujesz je jako swoje. Te złe i dobre, niestety. Czujesz się szczęśliwym człowiekiem, jeżeli na swój temat słyszysz same pozytywne komentarze, ale to tylko pozory. Szczęścia nie buduje się na wspaniałych wypowiedziach innych ludzi.

Brniesz w błędne koło ludzkich przekonań, a przestajesz słuchać siebie. Tak, celowo mówię PRZESTAJESZ, bo w twoim życiu przychodzi jeden, jedyny moment, kiedy możesz o sobie powiedzieć PRAWDZIWY JA. To Twoje wczesne dzieciństwo.

Powróć do dzieciństwa sposobem na poznanie siebie

Zamknij oczy i powróć do swojego dzieciństwa, wizualizuj siebie. Stań obok uroczego dziecka, którym byłeś. Czy słyszysz swój głos, widzisz wyraz twarzy, zachowanie? Czym się najczęściej zajmujesz, z kim przebywasz? Jakie zdania wypowiadasz? Co Cię naprawdę cieszy? Co robisz z największą radością?

Zapisz wszystkie spostrzeżenia na kartce. Teraz zobaczysz już połowę prawdy o sobie.

Ustal, kim chcesz być, znajdź supermoce

Dzieciństwo niestety ma to do siebie, że przekazuje nam tylko pierwotny obraz nas samych. Przecież przez cały czas rozwijasz się, dojrzewasz. Ale! Wiesz, czemu się rozwijasz? To nie dorosły chce się czegoś nauczyć, tylko głodne wiedzy o świecie dziecko.

Teraz zastanów się, co najbardziej kręciło cię w dorosłym życiu. Jaką czynność wykonywałeś dobrze i z radością? Nie muszą to być te same czynności, które lubiłeś w dzieciństwie, bo przecież rozwijałeś się. Wyrzuć z głowy myśli: „Moja koleżanka twierdzi, że potrafię ….” Jeżeli nie masz ulubionej czynności, po prostu ją wybierz, ale kieruj się tylko sercem. Nie słuchaj nikogo, zajrzyj w głąb siebie, a odpowiedź w końcu usłyszysz.

Później musisz stanąć przed całym światem i powiedzieć: „Tak, jestem …….” Tu wstaw sobie dowolny rzeczownik. Może jesteś nauczycielem, naukowcem, lotnikiem, artystą, blogerem, piosenkarzem? Nadaj sobie imię. Od dziś już możesz powiedzieć: PRAWDZIWY JA, a w dodatku posiadasz supermoc. Zacznij swoją moc wykorzystywać, nie czekając na niczyje przyzwolenie.

Znajdą się tacy, którzy będą próbowali Cię stłamsić, bo masz nierealne plany, dziwnie wizje, w końcu poczujesz się jak Iron Fist, któremu cały czas wmawia się, że jego supermoce to wynik choroby.

Danny Rand cały czas polegał na swoim dzieciństwie, na swoich wspomnieniach i dzięki temu nie pozwolił, żeby ktokolwiek próbowała go zmienić. Głęboko też wierzył w supermoc, którą posiada, bo sam ją zdobył dzięki wytrwałej pracy.

Dostaniesz baty

Nie myśl, że to koniec. Za chwilę pojawi się grono ludzi, którzy krzykną: „wariat”, „świr”, „kretyn”, „dziwak” i ponownie spróbują zamknąć cię w psychiatryku ludzkich opinii. Jednak jeżeli jesteś superbohaterem, nie możesz się przecież nigdy poddać! Kręcisz właśnie film swojego życia. Czy sądzisz, że widzowie chcieliby patrzeć na bohatera, który nie walczy, poddaje się, wierzy w opinie innych? Wydaje mi się, że sam nienawidzisz takich filmów.

Nie zdziw się proszę, ale ludzie zaczną się ciebie bać, nienawidzić cię. Najważniejsze to przestać się przejmować tym, że oberwiesz. Danny w pewnym momencie powiedział:

Im bardziej obrywałem, tym jaśniejsze wszystko się stawało.

Kiedy staniesz się sobą i obronisz swoją tożsamość, wtedy na pewno zrozumiesz, po co na ten świat przyszedłeś.

Dobra wiadomość brzmi: „ludzie zaczną Cię też kochać”. Możesz uwierzyć w ich miłość, bo będzie w 100% szczera, chociaż takich osób pojawi się niewiele. Nie przejmuj się, nie musisz zdobywać sympatii wszystkich.

Kiedy otaczamy się całym światem tak naprawdę nie mamy nikogo.

Twoja prawdziwa tożsamość pozwoli ci znaleźć przyjaciela. Jeden prawdziwy człowiek w twojej drużynie całkowicie ci wystarczy, żeby spełnić swoją misję.

 

Wstępna ocena serialu Iron Fist: 6/6

Pani pies: Przez cały seans próbowałam wejść pani w monitor. Gapiła się uparcie, kompletnie nie zwracała na mnie uwagi. Miałam ochotę ją ugryźć, bo strasznie mnie wkurzała. „Czyżby znowu Jon Snow?” – pomyślałam. Nie… coś nowego, jakiś kolejny pan próbuje mi zabrać panią. Obiecała mi spacer, ale przez nowego idola ze mną nie poszła! Jak to możliwe? Przecież tylko JA powinnam być jej idolką 🙁

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Najbardziej podoba mi się komentarz psa. Pani nie zwraca uwagi. Może dlatego tak mi się podoba, bo moja psina Pociecha mogłaby powiedzieć to samo. Dzięki temu Twojemu psu Twój blog ma własny oryginalny rys. Reszta zresztą też mi się podoba, a filmu nie znam.

    • Piesia dziękuje XD Zawsze to ona jest na pierwszym miejscu 😉 Cóż, walki o popularność nigdy z nią nie wygram!

  • Ha ha, pies wymiata! 😀 Mam chrapkę na ten serial, chyba czas się wgryźć w temat.

  • Namówiłaś mnie do obejrzenia tego serialu! Dodaję do mojej super długiej listy seriali do obejrzenia 🙂
    Pozdrowienia dla Pani Pies 😀

  • Bardzo lubię niekonwencjonalne recenzje filmów i seriali 🙂 Dopisuję do mojej listy „must-see”. Pozdrawiam!

  • Dość nietypowe recenzowanie serial. Słyszałam o nim ale nie miałam okazji oglądać.

  • Ciekawa interpretacja i recenzja. Podoba mi sie 🙂 tak trzymaj 🙂 i chociaż nie oglądam seriali to zapewne ten bedzie pierwszy na liscie, gdy już stanie u mnie w domu to „złe pudło” (czyt. TV)

  • Kurczę, świetny post. Ja teraz na rozstaju dróg. Nie wiem, którą wybrać. Wszyscy mówią, żeby iść łatwiejszą, ale dla mnie nie do końca satysfakcjonującą. Ja chyba jednak wolę tę trudniejszą. Tylko żeby znaleźć siłę. To jest ważne.

    • Idź tam, gdzie prowadzi Cię serce 😉 Co z tego, że droga trudniejsza? Nabierzesz doświadczenia i siły. „Wszyscy” nie przeżyją Twojego życia za Ciebie!

  • Fajny pomysł na recenzję. Jeśli będę miała czas na kolejny serial, to na pewno sięgnę po ten. 🙂

  • 22kilo

    O nie, nie, nie, kalinko, nie masz czasu na kolejny serial w swoim życiu

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Nie znam tego serialu – ale tak świetnie i intrygująco go tu zaprezentowałaś, że chyba będę musiała obejrzeć choć kilka odcinków 🙂

  • Wow, do ciekawych myśli Iron Fist Cię zainspirował! Ale ja mam problem z Dannym, bo go nie polubiłam i uważam, że scenarzyści słabo rozegrali niektóre sprawy. Danny od razu przekonał Hogarth, że on to on, a Mechumów nie umiał… A wystarczyłoby, że powiedziałby, że pod biurkiem jego taty przyklejał dinozaury 😀

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.