Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć (recenzja)

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz jak porzucić je na zawsze

„Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” to taki rodzaj filmu, który na początku nie napawa optymizmem. Kontynuacja kontynuacji i inne cuda już się przecież pojawiały, nawiązania do świata wreszcie musiały zostać uwiecznione w filmach. Udało im się? Skoro wyszłam spocona z kina…

widać musiało się coś dziać. Otóż do mojego małego miasteczka przybyło na seans sporo ludzi, sala była wypełniona po brzegi, a jednocześnie wiele dzieci przyszło. Ciężko wytłumaczyć ludziom, że Potter nie do końca jest bajką dla najmłodszych, ale ja również ten błąd popełniam i młodego karmię Potterem już od kołyski i syn oczywiście na seans przyszedł.

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć – opis, który nic nie wnosi:

Siedemdziesiąt lat przed tym, jak Harry Potter czyta książkę autorstwa Newta Skamandera, pisarz przeżywa niezwykłe przygody w tajemniczym, nowojorskim stowarzyszeniu czarownic i czarowników.

Fabuła według nieoryginalnej Rowling:

Świat czarodziejów tej dziwnej produkcji został tak jakby podzielony. W filmie Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć mamy magiczne postaci z Wielkiej Brytanii i Stanów. Dodatkowo Amerykanie mają świra na punkcie kontroli i nie pozwalają niemagicznym łączyć się z magicznymi. Po co ten zabieg? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Być może twórcy nie mieli pomysłu, jak rozwiązać wątek romantyczny, żeby nie było zbyt słodko i uroczo? A może Rowling nie jest w stanie nic nowego wymyślić? Szkoda, bo uniwersum Pottera daje pole do popisu, po co bazować na takich banałach. Początek jeszcze w miarę znośny, dałam szansę tej produkcji, mając wielką nadzieję, że „wszystko się jeszcze rozkręci”. W pewnym momencie czułam, że coś zaskoczyło, ale nadal byłam zniesmaczona płytkim podejściem do pewnych postaci i traktowaniem ich po macoszemu, chociaż faktycznie miały potencjał. Akcja piorunująco się nie rozwija, punkt kulminacyjny jakiś takich lichy, końcówka rozczarowuje. Generalnie ziewnęłam kilka razy, a już w połowie oglądania myślałam zupełnie o czymś innym. Na końcu obudził mnie Johnny Depp, bo lubię na niego popatrzeć, nawet jeżeli gra mały epizodzik, co się zresztą nie zdarza często. Jakim cudem przyjął tę propozycję? Tego nie wiem. Natomiast na uwagę zasługują efekty, różne magiczne elementy np. (tu nie zdradzę wiele, bo było w trailerze) torba podróżna jako kryjówka dla zwierząt.

fantastyczne zwierzęta

Bohaterowie zapchajdziury:

Pan Skamander to świrus aka pasjonat. Dziwne te jego zainteresowania, ale ja wcale nie oceniam. Jak na świra, miał zbyt uroczy i niewinny wyraz twarzy. Stosunkowo ciężko nawiązywał kontakt z otoczeniem i to bardzo pasowało, końcówka romantyczno-nieromantyczna też zrobiona dobrze. Jego „wspólniczka” natomiast rozczarowała mnie swoim idiotyzmem dosyć mocno, o wiele lepsza była siostra słodka-idiotka, która potrafiła zachować zimną krew w najgorszych momentach. No i pan Kowalski, który był wzorowany chyba na Jurku z „Klanu”, jakoś nie bardzo mnie przekonał. Niby śmieszny, ale zbędny. Postacie w filmie Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć nie są wcale wspaniałe, nie poszłabym za nimi w ogień.

fantastyczne zwierzęta

Muzyka, której nie słychać:

Wiecie co? Nasze objazdowe kino TVN Polonus Orange jest tak przecudowne, że prawie nic nie było słychać i tu dochodzę do wniosku, że niedosłyszenie przeze mnie pewnych kwestii, może mieć wpływ na ocenę. Muzyki nie było słychać prawie wcale. Muszę jeszcze raz obejrzeć ten film, zanim powiem coś o muzyce, więc jeszcze pewnie do tego za jakiś czas wrócę.


Łapka w górę:

  • W miarę poukładani bohaterowie
  • Świat czarodziejów trochę inny niż w oryginalne
  • Dobre efekty (chociaż o tych dźwiękowych ciężko mi się wypowiedzieć)
  • Johnny Depp w końcówce filmu
  • Ciekawie zakończony wątek miłosny

Łapka w dół:

  • Płytka fabuła
  • Kowalski Jerzy Lubicz nie zrobił mi dobrze
  • Uniwersum Pottera niezbyt dobrze wykorzystane
  • Akcja rozwija się w żółwim tempie

Ocena końcowa: 3- na pocieszenie, ale naprawdę nie spodziewajcie się cudów po tej produkcji. Ot zapchajdziura do obejrzenia w nudny wieczór.

PS. A spociłam się na seansie, bo się rozchorowałam tego dnia 😀

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Ja miałam inne troszkę odczucia. FIlm bardzo mi się podobał. Pan Kowalski dodał specjalnej nutki, której Harremu czasami trochę brakowało. Odejście od uniwersum Potterowego moim zdaniem wyszło na dobre temu filmowi 🙂

  • Całkiem już dawno byłam na Fantastycznych zwierzętach i jak je zapomnieć ;). Film wydał mi się płytki i nieciekawy. Na kolejne już podobno nakręcone części raczej się nie wybiorę. Córka, która uwielbia Harrego wynudziła się jak mops, ja też więc chyba nie trafia w żadną z grup docelowych. 🙂

    Zresztą mogę polecić moje zdanie w tej kwestii: http://www.famename.pl/2016/11/fantastyczne-zwierzeta-i-jak-je-znalezc.html

    • Dokładnie miałam te same odczucia. Myślałam, że to z powodu słabego dźwięku u nas w kinie, ale jednak dociera do mnie wiele podobnych opinii. Pottera nic nie przebije i tyle 😉

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.