Dlaczego lubię mojego Pana Lenia?

Lubię mojego pana Lenia, często się do niego przytulam jak do najcudowniejszego misia. Wierzę bowiem w to, że nic na świecie nie jest dane nam bez przyczyny…


Ile słyszę negatywnych opinii o lenistwie? Ogrom. Najbardziej znana brzmi: „Lenistwo to zła cecha, którą powinniśmy zwalczać”

Jednak ja się z tym do końca nie zgadzam. Ludzie, książki, filmy, nawet nasze choroby mają do „wykonania” jakieś zadanie. Moim zdaniem również cechy charakteru (te dobre, ale zwłaszcza ZŁE), wskazują pewne ścieżki, którymi powinniśmy podążać.

Kiedyś nie lubiłam mojego Pana Lenia, wierzyłam w siłę produktywności, tak jak ufali jej wszyscy inni ludzie na tym świecie. Co z tego wynikło? Nieustanna, niepotrzebna i bardzo destrukcyjna walka z samym sobą, a nawet nieakceptowanie siebie!

Od jakiegoś czasu szukam dobrych stron w każdym kiepskim wydarzeniu. Wierzę, że charakter możemy zmieniać, a nawet powinniśmy, ale wszystko należy robić z umiarem.

Wreszcie dowiedziałam się, że z mojego lenistwa narodziło się wiele dobra. Za chwilę postaram się lepiej ci to wytłumaczyć!

Co dało mi lenistwo?

Zasłużony odpoczynek

Tutaj pewnie nie będzie żadnego zdziwienia. Pan leń wielokrotnie mówi „odpocznij”, kiedy w moim organizmie wyczerpują się baterie. Znam wielu ludzi, którzy nie potrafią współgrać ze swoim organizmem i zmuszają się do nadmiernego wysiłku, kiedy tak naprawdę powinni powędrować spokojnie w objęcia Morfeusza. Wpajano nam od dziecka, że marnowanie czasu źle na nas wpływa, ale ta myśl niekorzystnie przekształciła się w podświadomości niektórych osób. Sieje okropne spustoszenie, chociaż ludzie nie potrafią sobie uświadomić problemu. Wszystkim wydaje się, że nie powinni marnować czasu, dlatego upychają w swój dzień totalnie niepotrzebne zajęcia tylko po to, żeby zaspokoić swoją podświadomość, która wysyła spaczone sygnały!

 

Pomysły

Najwięcej kreatywnych pomysłów pojawia się w mojej głowie w momencie totalnego lenistwa. Mało tego! Wielokrotnie odpowiedzi na najtrudniejsze pytania przychodzą w snach, nad którymi dosyć długo pracowałam. Pomysły na teksty, ciekawe przemyślenia, strategie nauczania, plany, ale przede wszystkim marzenia mają możliwość ujrzeć światło dzienne tylko w momencie spokoju, który gwarantuje dobry i długi odpoczynek.

Czas na filmy

Lenistwo łączy się z moim ulubiony zajęciem, jakim jest oglądanie filmów. Zaraz pewnie usłyszę: „I co z tego? Przecież oglądanie filmów to pusta rozrywka”. Jeżeli tak myślisz, popełniasz kolosalny błąd! Moim zdaniem z filmów wiele się uczymy, poznajemy prawdy życiowe, bezustannie się rozwijamy. Jeżeli możemy połączyć przyjemne z pożytecznym, wtedy ja dostrzegam same plusy.

 

 

Prawda o sobie

Pan Leń wskazuje mi, jakim człowiekiem jestem. To dzięki niemu każdego dnia dowiaduję się, co lubię, a czego nie. Odkryłam, że gotowanie nie należy do moich zainteresowań. Jasne, gotować trzeba (od czasu do czas), ale ta czynność nie sprawia mi przyjemności na tyle, żebym mogła np. na niej zarabiać. Za każdym razem, kiedy zbliża się pora na mieszanie w garach, mój Pan Leń płacze.  Głupi przykład, ale takich czynności mam o wiele więcej. Wiem też, co sprawia mi przyjemność. Pisanie należy do trudniejszych zadań, czasem mnie bardzo denerwuje, ale nawet kiedy Leń się pojawia, potrafię skutecznie go wygonić. On natomiast nie protestuje, ponieważ doskonale zna moje przeznaczenie. Przy gotowaniu nie umiem odesłać Lenia aż tak skutecznie, po chwili wraca i muszę ciągle prowadzić z nim długie dyskusje 😉

 

 

To są powody, dla których zaakceptowałam moją kiepską cechę charakteru, ale czy rzeczywiście jest taka „okropna”? Pozostawiam to waszej ocenie.

 

Oczywiście, że nie poddaję się lenistwu zawsze, bo pewnie dawno już zapadłabym w śpiączkę! Jednak są chwile, kiedy leń daje mi coś dobrego i wierzę, że los zesłał mi tę cechę po to, żebym przede wszystkim lepiej zrozumiała siebie.

Zastanów się dziś proszę, co przyniosła negatywna cecha charakteru, która „przeszkadza” Ci od dzieciństwa. Możesz podzielić się ze mną swoim odkryciem.

 

Zapisz

Zapisz

  • Ponoć w lenistwie umysł jest najbardziej płodny! Dlatego właśnie też od kilku lat nie boję się trochę polenić – byle nie za dużo!

    • Oczywiście! WSZYSTKO z umiarem. To moja złota zasada 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetne podejście 🙂 Ja kiedyś też uprawiałam ten „kult produktywności” i wymagałam od siebie bycia ciągle na pełnych obrotach. Teraz zdecydowanie odpuściłam, w dużej mierze dzięki mojemu dziecku – bo jak mam tę chwilę tylko dla siebie to naprawdę siadam z kubkiem gorącej herbaty i nic nie robię (ponieważ wiem, że taki stan nigdy nie trwa zbyt długo 😉 )

  • „Najwięcej kreatywnych pomysłów pojawia się w mojej głowie w momencie totalnego lenistwa. Mało tego! Wielokrotnie odpowiedzi na najtrudniejsze pytania przychodzą w snach, nad którymi dosyć długo pracowałam.”

    :))) Jakbym czytał o sobie 🙂
    Faktycznie tak jest. Może mózg w ten sposób nas nagradza za to, że go tak nie ciśniemy? 🙂

    • Całkiem możliwe. Jeżeli mózg jest przeciążony, wtedy sny są najbardziej dziwaczne, nic z nich nie da się wyciągnąć. Pamiętam, że miałam takie akcje, kiedy ciągle się uczyłam do egzaminów i nie dawałam sobie odpocząć.

  • masz rację, czasem trzeba wrzucić na luz, odpocząć i wtedy w czasie lenistwa mamy przypływ weny

  • Ja cierpię na tzw. słomiany zapał i to jest chyba moja największa wada przy realizacji celów.

    • Słomiany zapał na pewno też wskazuje, co chciałbyś w życiu robić, a co nie 😉

  • Pan Leń i do mnie się potrafi przypałętać, zwłaszcza kiedy zakładam sobie aktywność fizyczną lub mam prasować. wtedy jakoś wszystko jest fajniejsze. Nowy odcinek czy inny bajer, ale staram się mu poddawać tylko od czasu do czasu. Czasem trzeba wrzucić na luz byle tylko nie ciągle 🙂

    • To znaczy, że nie lubisz biegania i prasowania aż tak bardzo, żeby się tym zająć w życiu 😀 Za to świetnie piszesz!!

  • Paulina Majewska

    Nie wydaje mi się, żeby to była zła cecha. Dobrze jest znaleźć balans między aktywnym, pracowitym spędzaniem czasu a wypoczynkiem i leniuchowaniem 🙂 Pozdrawiam!

  • Jestem leniem tak jak Ty. I też nie lubię gotować. Dla mnie to koszmar.
    Swoje opowiadania na blog piszę dosłownie w ostatniej chwili i pewnie wiele w nich błędów, bo nie mam już czasu na długie sprawdzanie.
    Co mi daje lenistwo: dystans do siebie, czas dla siebie, lepsze pomysły. W sumie nie jest źle.

  • Leniuchować trzeba żeby nie zwariować imo 🙂
    ps. Ja mam tak, że w ruchu najlepiej mi się myśli, ale to chyba przez adhd 😉

  • Leń wcale taki zły nie jest i sama miałam okazję się o tym przekonać. Jeszcze w marcu walczyłam ze sobą, że muszę się zmobilizować i pracować. Po tym, jak szpital pokrzyżował mi plany, a ja się tam wynudziłam, lubię lenia. Kiedy się go dobrze kontroluje, przynosi dużo rozwiązań.

  • A ja się ostatnio musiałam zmusić do lenistwa. Wpadłam w taki szał blogowego pracoholizmu, że zaczęło mi to szkodzić. Ale nie mogłam przestać. Jak to bywa z wszyskimi „izmami”. Zmusiłam się do jednego filmu, drugiego, trzeciego… i powoli jakoś poszło. Po 5 dniach jest lepiej.

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.