Jak mieć czas na wszystko? Rób tak, żeby się nie narobić.

Śmieję się z tych wszystkich postów o produktywności, a dziś zarzucam Was takim tematem. Chyba zwariowałam…


Tylko wiecie? Ciągle mnie ktoś pyta: „Jak Ty to robisz? Dziecko, praca, blog, a ty masz czas na wszystko i jeszcze ogarniasz filmy, seriale i anime”. Drapię się po głowie, przyjmuję na klatę wszystkie komplementy i odpowiadam, że po prostu jestem chodzącym ideałem. Nieskromność to bowiem moja pozytywna cecha wrodzona 😉

JAK MIEĆ CZAS NA WSZYSTKO? NIE MAM ŻADNEJ RECEPTY!

A tak serio? Ja naprawdę nie mam żadnej recepty. Nie  opracowałam żadnego konkretnego systemu planowania, nie wstaję mega wcześnie (jeżeli oczywiście nie idę do pracy), nie jestem zafiksowana na produktywność (o czym doskonale już wiecie!).

Tak naprawdę ludzie nie widzą, co naprawdę dzieje się wewnątrz mojego życia. Przyznam szczerze, że znajdzie się sporo rzeczy, które zaniedbuję na rzecz innych, ważniejszych. Mógłbyś powiedzieć: „Ha! Ustala priorytety!” Nie, nie ustalam. To wychodzi przy okazji.

Często bywa tak, że o coś nie dbam, a samo wychodzi. Jak ja to się dzieje? Ja po prostu lubię ułatwiać sobie życie i robię to, co lubię! Do tego podchodzę zawsze strategicznie do pewnych działań.

Myślę, jak coś zrobić, żeby się nie narobić 😀 Szukam strategii, jeżeli jakieś zadanie nie sprawia mi przyjemności. Przy tych ulubionych czynnościach też szukam sposobu, ale to właśnie dla nich zostawiam sobie lukę czasową, żeby dać z siebie wszystko. Ot, cała moja filozofia 🙂

Zatem w pierwszej kolejności spróbujmy rozprawić się z zadaniami, których nienawidzę…

STRATEGICZNE PODEJŚCIE 1 – DO GOTOWANIA:

Nienawidzę gotować codziennie. Generalnie od czasu do czasu lubię przygotować coś dobrego (typu ramen albo zapiekankę makaronową), ale kiedy gotuję dzień w dzień, moja pasja do tego zajęcia momentalnie maleje.

Dlatego podeszłam strategicznie i nie gotuję. Wykupuję obiady w moim miejscu pracy. Natomiast w sobotę i niedzielę budzi się we mnie kulinarny mistrz, zaczynam eksperymentować, czyli gotuję parówki na obiad śniadanie i kolację 😉

STRATEGICZNE PODEJŚCIE 2 – DO SPRZĄTANIA

Teraz generalnie nie funkcjonuje moje strategicznie podejście do sprzątania. W mieszkaniu zrobił się (nie) mały syf, ale za jakiś czas skupię się na tym maksymalnie. Jest to MINIMALIZM. Staram się nie zbierać przedmiotów, książek, ubrań. Natomiast jeżeli nazbiera się tego niechcący za dużo (zdarza się nawet najlepszym), wtedy biorę się za generalnie wyrzucanie pierdół. I tak robi się porządek, który trwa przez dłuższy czas, wystarczy tylko czasem posprzątać z brzegu 😉 Natomiast za kilka lat zastosuję inne podejście strategiczne, czyli wynajmę pomoc domową.

To są dwie znienawidzone czynności, które sprawiają, że ludzie nie mają czasu na wszystko. Kiedy te dwa zadania odchodzą, mogę zająć się przyjemniejszymi czynnościami. I też stosuję podejście strategiczne.

STRATEGICZNE PODEJŚCIE 3 – DO BLOGOWANIA

Ojj… szukałam rozwiązania długo, długo. Na moim starym blogu zaplątałam się tematycznie. Wszyscy uznają tę stronę za fajną i przydatny, ale z czasem straciłam uczucia do niej, bo zaczęłam zmuszać się do pisania.

Strategiczne podejście brzmi: wybierz temat, na który zawsze masz coś do powiedzenia. Takim oto sposobem stworzyłam freeleserkę i jestem przeszczęśliwa. Jeżeli zapytacie o czynności okołoblogowe – staram je sobie ułatwiać przez konkretne aplikacje, które robią wiele rzeczy za mnie.

Wspomagałam się też przez jakiś czas pomocą męża, miałam też kolesia, który zajmował się wordpressem, ale na obecną chwilę tego nie potrzebuję. Zdjęcia robię w weekendy, jest to zazwyczaj seria zdjęć, które muszą wystarczyć na cały tydzień. I chyba tyle 🙂 Reszta to już pasja, pasja, pasja. Właśnie na takie pasje robię luki czasowe – żeby dać z siebie wszystko!

STRATEGICZNE PODEJŚCIE 4 – DO ODPOCZYWANIA

Odpoczywam bez wielkich ograniczeń, śpię dużo, kiedy mam na to ochotę (oczywiście w weekendy), w dzień często robię sobie drzemki, żeby się zregenerować. Wcale nie mam wyrzutów sumienia, że sobie pośpię.

Kiedy wstaję, robię wszystko 10 razy szybciej i lepiej. Gorzej się czuję, jeżeli zmuszam się do pracy, kiedy chce mi się spać. Nie wstaję o 5 rano, żeby ZROBIĆ DUŻO, bo wtedy zachowuję się jak BABY ZOMBIE i zazwyczaj o 15 już mogłabym przebrać się w pidżamę. Oczywiście zdarzają się takie dni, kiedy zasypiam jak kamień i żadna siła nie jest w stanie zwalić mnie z wyra, ale to wyjątki. Sen jest dobry na wszystko i kropka!

STRATEGICZNE PODEJŚCIE 5 – DO FILMÓW, SERIALI, KSIĄŻEK

Moja jedyną metodę już doskonale znacie. Nigdy nie oglądam filmów bez przeczytania recenzji. To pierwsza rzecz. Nie pakuję się w kontynuacje filmów na siłę, omijam seriale, które nie zrobiły na mnie ogromnego wrażenia. Trzecia zasada – oglądam często pierwsze odcinki seriali, żeby zorientować się, czy warto na nie poświęcać czas. Nie pasi pierwszy odcinek? Odrzucam całą serię. Znajdzie się na pewno coś lepszego.


Myślę, że tyle powinno Wam na dziś wystarczyć. Zdaje mi się, że potrzebujecie czasu na przetrawienie tych informacji, zanim pojawią się inne strategie. Jeżeli macie ochotę o nich poczytać, dajcie znać w komentarzach.

A wy? Co robicie, żeby się nie narobić? 😀

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Nie spinam się i tyle. A tak z innej strony. Kiedy planowałam posty na blog, ale nie tematy a daty, przyszedł moment, kiedy przestało mi się chcieć pisać. Teraz tematyka mi odpowiada i nie staram się narzucić sobie kalendarza, jeżeli to nie jest konieczne.

  • Bardzo fajne podejście – serio pełnią szczęścia i o to chodzi. Ja mimo wielu rzeczy, które lubie nie wyrabiam na zakrętach, za duzobrobie,wiec czad wyluzowac 😂

  • Mam bardzo podobne podejście 🙂 I myślę, że to właśnie pasja pomaga nam w wielu różnych sytuacjach naszego życia i wielu dołów i trudności nas wyciąga 🙂
    Oj jak ja nie lubię sprzątać 😉

    • Dokładnie! Jeżeli praca jest pasją, wtedy wiele problemów się rozwiązuje. Ale wiadomo, że nie wszystko lubimy. Na szczęście ja nie mam wielu czynności, których nienawidzę.

  • Nie mam czasu na nic i nie ogarniam w ogóle, więc podziwiam. Tym bardziej, że dziecko, łał, ja się totalnie lękam mienia dzieci, mimo ze planuję. Staram się właśnie o pieska i pomimo determinacji, chęci, wiedzy i oszczędności, nadal się lękam D:
    Regularne pisanie jest najtrudniejsze, bo mam tendencję do dokładnego sprawdzania wszystkich publikowanych informacji, więc czasem kończy się tak, że grzebię w książkach o zagadnieniu i temat się przedawnia. Raz udało mi się wstrzelić w miarę aktualny, ale i tak, po trzech dniach dopiero.

    • Dzieci to nic strasznego 😀 Ale faktem jest, że na następne już się raczej nie zdecyduję. Podziwiam ludzi, którzy mają dwoje, troje dzieci. Trzeba czuć powołanie. Jeżeli chodzi o psa – tutaj tylko o spacery się martwiłam, ale nie jest źle. Przy moim lenistwie to wyczyn, że wychodzę 3 razy dziennie. Motywacja jest.

      • A ja pieska właśnie głównie żeby spacerować biorę, bo potrzebuję ruchu, a od takiego nie da się wymigać – staram się o jakiegoś spokojnego wprawdzie, nie dam rady biegać maratonów 😉
        Mienie rodzeństwa jest fajne no i dzieci mogą bawić się ze sobą nawzajem (jak podarowaliśmy bratankowi konsolę do gier to pierwsze o co spytał to ile by kosztował drugi kontroler, bo chce grać z siostrą, cudny dzieciak!), ale ważniejsze, żeby dobrze wychować, a nie ile 😉

  • Aga Ka

    Czytając wydaje się to takie proste do ogarnięcia. Rzeczywistość jednak już tak kolorowa nie jest😉 Trzeba popracować nad organizacją czasu jednak😉

    • Nikt nie powiedział, że będzie łatwo! 😀 Ale ja zauważyłam jedną rzecz. Kiedyś pracowałam nad organizacją i nie mogłam zrozumieć, jak niektórzy potrafią wszystko ogarnąć. Spinałam się mocno, żeby wszystkim dogodzić i być PRO we wszystkich czynnościach (również w sprzątaniu). Ale nikt z nas nie jest ideałem i dopiero jak odpuściłam, wszystko mi się samo poukładało. Także z wiekiem człowiek mądrzeje i dorasta do sprytnej organizacji.

  • Zdrowe podejście, inni moga skrytykować ale kurde nikt nie jest ideałem prawda? http://www.adriana-style.com

    • Oczywiście, że tak! Nikt nie jest i nie ma co udawać 😉 Są takie sprawy, których nie ogarniemy nigdy na 100%. Trzeba się z tym pogodzić.

  • Wiesz co, samo tak jakoś wychodzi… Wiem, co lubię i wiem czego nie lubię, czasem jednak tak się układa, że człowiekowi za dużo spraw się na łbie nawarstwia. Życie po prostu.

  • Ja ostatnio nie mam na nic czasu i niepoukładana jestem. Gotować i sprzątać nie lubię, z blogowaniem sobie jakoś poukładałam (piszę tylko wtedy, gdy chcę, a nie, bo muszę).

  • Nigdy nie da się wszystkiego ogarną,trzeba się nauczyć odpuszczać 🙂

  • Tryskasz energią, tak trzymać!

  • Anna Przybyło

    Podoba mi się pomysł z gosposią domową 😉

  • Oj przydałaby mi się gosposia domowa, ale niestety fundusze mi na to nie pozwalają 🙂
    Podoba mi się takie podejście! Sama weekendy zazwyczaj wykorzysstuję na przygotowanie lekcji na najbliższy tydzień (przynajmniej do środy), żeby w poniedziałek i wtorek się nie narobić. Działa. Gorzej ze sprzątaniem…. bo gotować lubię 😀

    • O przygotowaniach do pracy jeszcze napiszę 🙂 U mnie to wygląda tak, że staram się robić właśnie zapas lekcji na kilka dni. W tygodniu przecież jest jeszcze sporo innej roboty – sprawdzanie klasówek itd. Ale generalnie to są moje ulubione zajęcia, bo lubię moją pracę.

  • women’s diary by natalie

    muszę też pomyśleć nad reorganizacją 🙂

  • Zajrzałam i zostanę na dłużej, bardzo fajnie piszesz! Podoba mi się szczególnie podejście strategiczne do sprzątania: ja też raz na jakiś czas sprzątam gruntownie, potem wystarczy tylko pochować z blatów i gotowe 🙂 nie tracę czasu na serial/książkę/film, jeśli mnie nie zaciekawi (a znam takich, co się męczą i to całą trylogię!), korzystam też z kalendarza i odhaczanie wykonanych czynności nieźle mobilizuje 🙂

Powiązane wpisy

Here you can find the related articles with the post you have recently read.